Zwycięstwo przed własną publicznością
Kolarz szwajcarskiej ekipy Pinarello Q36.5 szczególnie zapamięta premię w rodzinnym Bytowie. Na trasie pojawiły się tłumy kibiców, znajomi zawodnika oraz specjalnie przygotowana strefa kibica.
– To był piękny dzień. Przejeżdżaliśmy przez moje miasto, gdzie przyszło mnóstwo kibiców i moich znajomych. Cieszę się, że wygrałem właśnie w Bytowie – mówił Małecki na mecie w Koszalinie.
Polak dwukrotnie zwyciężył na lotnych premiach, dzięki czemu został liderem klasyfikacji najbardziej aktywnych. W klasyfikacji generalnej ustępuje jedynie zwycięzcy etapu, Jonathanowi Milanowi.
Ponad 200 kilometrów w ucieczce
Małecki znalazł się w sześcioosobowej ucieczce, w której jechał także reprezentant Polski Radosław Frątczak. Zawodnicy spędzili na czele wyścigu ponad 200 kilometrów.
Jak przyznał Małecki, udział w odjeździe był częścią taktyki jego drużyny, choć samo dołączenie do czołowej grupy kosztowało go wiele sił.
– Taki był plan naszej drużyny, żebym zabrał się do ucieczki. Dołączyłem do niej z najwyższym trudem, na limicie. Współpraca dobrze się układała. Wiedziałem, że Radek będzie walczył ze mną na każdej premii, ale dwa razy udało mi się z nim wygrać – relacjonował.
Uciekinierzy mieli świadomość, że na długim etapie peleton prawdopodobnie zlikwiduje ich przewagę. Mimo to Małecki wykorzystał szansę na zdobycie punktów i pokazanie się przed polską publicznością.
Jonathan Milan najlepszy w Koszalinie
O zwycięstwie etapowym zadecydował finisz z peletonu. Najszybszy w Koszalinie był Jonathan Milan z ekipy Lidl-Trek.
Włoski sprinter po przekroczeniu mety podkreślał rolę swoich kolegów z zespołu, którzy pomogli mu zająć dogodną pozycję przed decydującą rozgrywką.
– Etap nie był łatwy, było dużo zjazdów i podjazdów. Sześćset metrów przed metą znajdowałem się mniej więcej na dziesiątej pozycji, ale sprint wyszedł mi perfekcyjnie – powiedział Milan.
Włoch zapowiedział również walkę o kolejne zwycięstwo. Następny etap ma być krótki i płaski, dlatego ponownie może zakończyć się pojedynkiem sprinterów.
Szczególny etap dla Czesława Langa
Pierwszy odcinek tegorocznego Tour de Pologne miał wyjątkowe znaczenie także dla dyrektora wyścigu Czesława Langa. Trasa prowadziła przez jego rodzinne strony, w tym Kołczygłowy, gdzie się urodził i gdzie rozegrano premię specjalną.
Lang zwrócił uwagę na znakomitą atmosferę panującą przy trasie oraz bardzo dobrą jazdę Kamila Małeckiego.
– W Kołczygłowach było pięknie, ale nie tylko tam. Tłumy ludzi w Bytowie i Koszalinie, biało-czerwone flagi. Wspaniale jechał Kamil Małecki, wygrywał premie, a kibice mieli radość. Kolarstwo niesie dużo dobrej energii – podsumował organizator Tour de Pologne.
