Dziennik Gazeta Prawana logo

Boston Celtics o krok od rekordu

18 grudnia 2008, 11:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszykarze Boston Celtics pokonując na wyjeździe zespół Atlanty Hawks 88:85 odnieśli w środę dwudzieste czwarte zwycięstwo w obecnym sezonie ligi NBA. Obrońcy tytułu doznali dotąd ledwie dwóch porażek i mają najlepszy bilans spośród wszystkich drużyn. "Celtom" brakuje jeszcze dwóch wygranych, by wyrównać klubowy rekord 18 kolejnych zwycięstw.

Okazję do przerwania świetnej passy ekipy z Bostonu mieli gracze z Atlanty, ale w decydującym momencie zawiódł Joe Johnson. Na 2,7 s przed końcową syreną spudłował rzut wolny, którym mógł doprowadzić do remisu. W kolejnej akcji sfaulowany został Ray Allen, który dwukrotnie nie pomylił się z linii rzutów wolnych i ustalił wynik na 88:85 dla gości.

Wśród zwycięzców na największe słowa uznania zasłużył Kevin Garnett, który podobnie jak Paul Pierce uzyskał 18 pkt, ale 10 w ostatniej kwarcie, kiedy "Celtowie" odrobili kilkupunktową stratę do gospodarzy.

"Kilka jego akcji w końcówce było fantastycznych" - przyznał trener bostończyków Doc Rivers. "Jesteśmy mistrzami i taką grę staramy się prezentować" - odparł Garnett.

Joe Johnson z dorobkiem 20 pkt był najskuteczniejszym graczem "Jastrzębi".

Chris Paul z New Orleans Hornets w wygranym 90:83 spotkaniu z San Antonio Spurs ustanowił rekord NBA w liczbie kolejnych meczów, w których zanotował choć jeden przechwyt. Obecnie najlepsze osiągnięcie w historii to 106 meczów. Serią o jedno spotkanie krótszą mógł się pochwalić w 1986 roku Alvin Robertson.

Paul przeciw Spurs zdobył 19 pkt i zanotował 12 asyst, sześć zbiórek i trzy przechwyty. Gospodarze w ostatnich pięciu minutach odrobili siedmiopunktową stratę.

Danny Granger był bohaterem spotkania Indiany Pacers z Golden State Warriors, wygranego przez gospodarzy 127:120.

Skrzydłowy zespołu z Indianapolis ustanowił rekord kariery zdobywając 41 pkt, z czego 17 w ostatniej kwarcie, w dodatku nie spudłował żadnego z 17 rzutów wolnych i miał 11 zbiórek oraz sześć asyst.

Po raz 24. w sezonie ze zwycięstwa cieszyli się koszykarze Cleveland Cavaliers, którzy obecnie ustępują w lidze tylko "Celtom" z Bostonu i Los Angeles Lakers. W środę wygrali w Minneapolis z Timberwolves 93:70.

Do 11. z rzędu porażki "Leśnych Wilków" najbardziej przyczynił się LeBron James - 32 pkt, sześć zbiórek i trzy asysty. Al Jefferson uzyskał 20 pkt dla gospodarzy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj