Dziennik Gazeta Prawana logo

Gortat: Chciałbym zostać w Orlando

17 czerwca 2009, 18:46
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kocham to miasto i chętnie zostanę w Magic, ale wszystko zależy od Turkoglu - powiedział Polski Młot, który jakiś czas temu równie mocno zachwalał Nowy Jork i szkoleniowca tamtejszych Knicks. Jaki klub więc wybierze?

Większość amerykańskich agentów nie chciała się wypowiadać na temat Polskiego Młota i jego przyszłości. "Nie zrobię tego, bo go po prostu nie reprezentuję" - wprost powiedział jeden z nich. Zaraz potem dodał jednak: "Mogę powiedzieć tylko tyle, że ".

Niewiele bardziej konkretny był Nate McCray. "Gdybym był jego agentem, przede wszystkim umówiłbym się z nim na męską rozmowę, w trakcie której ostatecznie omówilibyśmy wszystko przemawiające za lub przeciw zostaniu bądź opuszczeniu przez niego ekipy Stana Van Gundy’ego" - uważa McCray.

>>>Amerykanie: Gortat jest przereklamowany

Szerszej wypowiedzi zgodził się udzielić jedynie Keith Kreiter, który swego czasu wprowadził do najlepszej ligi świata innego polskiego koszykarza, Macieja Lampego. - komentuje agent.

Zdaniem Kreitera Gortat miał tak dobry sezon, że spokojnie może liczyć na minimum 5 mln dol. rocznie. "To bardzo atletyczny chłopak, koncentrujący się zwłaszcza na grze defensywnej" - analizuje zalety Polaka. "Jego drużyna odniosła wielki sukces i sądzę, że wiele zespołów przymierza się do zapolowania na zawodników, którzy poczuli smak finałów. To naprawdę ma znaczenie" - uważa.

Za pozostaniem przez Gortata na Florydzie przemawia osoba trenera Stana Van Gundy’ego. "Zrobił ze mnie koszykarza z prawdziwego zdarzenia. Przede wszystkim nauczył mnie dyscypliny i dzięki niemu nabrałem doświadczenia" - podkreślił Polak w rozmowie dla RDV Sportsplex. "Cieszy mnie więc perspektywa grania w tym mieście, dla tej drużyny i tych kibiców, a także pracy z tymi ludźmi. Czuję się tutaj świetnie" - dodał.

Polak wierzy też, że ma szanse rozwijać się grając u boku Dwighta Howarda, choć z jego powodu nie mógł liczyć na długie pobyty na boisku w ubiegłym sezonie. "Wyobraźcie sobie, jaki dobry się stanę po kolejnym roku grania przeciwko niemu w ataku i obronie. " - mówi.

>>>Posłuchaj piosenki o Marcinie Gortacie

Reprezentant Polski nie przejmuje się, że pozostanie w cieniu Supermana. Podkreśla, że to dla niego zaszczyt grać na treningach przeciwko najlepszemu środkowemu na świecie. "Wierzę, że nasz szkoleniowiec znajdzie jakieś rozwiązanie i przygotuje kilka wariantów gry z naszym udziałem. W końcu pokazaliśmy, że możemy we dwóch jednocześnie przebywać na parkiecie, ze mną jako silnym skrzydłowym i z Dwightem na piątce" - przypomina.

Decydujące zdanie może jednak należeć do... Hego Turkoglu, klubowego kolegi Marcina. Jeśli turecki skrzydłowy zażąda podwyżki, Orlando być może będzie musiało zrezygnować z Polaka.

Kilka dni temu Nowojorskiej drużynie bardzo przydałby się zaś solidny podkoszowy koszykarz, który wzmocniłby ten zespół w defensywie. W dwóch ostatnich latach Knicks byli na ostatnim miejscu w blokach w całej lidze. Po zatrudnieniu Gortata mogłoby się to zmienić.

Polak z sentymentem wspomina zaś to miejsce. "Nowy Jork był pierwszym miastem, w którym się pojawiłem w Stanach Zjednoczonych, kiedy wylądowałem tu pięć lat temu" - opowiada na łamach amerykańskiej prasy. "Znam także europejskiego zawodnika z tej ekipy Danila Gallinariego" - dodaje.

Warto odnotować, że to właśnie Knicks wybrali Polaka w drafcie cztery lata temu, ale ostatecznie trener D’Antoni nie zdecydował się skorzystać z jego usług.

W ostatnich latach ekipie z Nowego Jorku nie wiodło się w lidze, jednak działacze tej ekipy zapowiadają, że będą dążyć do tego, by za rok ściągnąć samego LeBrona Jamesa. Chcą to zrobić, gdy skończy mu się kontrakt z Cleveland Cavaliers. Jeśli nie on, to spróbują sięgnąć po innego gwiazdora ligi Dwayne’a Wade’a, mającego na koncie mistrzostwo NBA z Miami Heat. Jeśli więc Gortat wybierze Knicksów, to zamieni jedną drużynę z mistrzowskim potencjałem na drugą. Przez rok musiałby się co prawda pomęczyć w słabszym składzie, ale ostatecznie mogłoby mu się to opłacić.

>>Gortat przegrał, ale walczy o miliony

Polak może też postawić na wielokrotnych mistrzów najlepszej ligi świata San Antonio Spurs, gdzie grałby w duecie z samym Timem Duncanem i mógłby nawiązać do tradycji Twin Towers. W grę wchodzą również inne drużyny, np. Houston Rockets, w których gra co prawda potężny Yao Ming, ale chiński center często boryka się z problemami zdrowotnymi.

Jak widać, Teraz koszykarz o sile gwiazdy musi podjąć ważną decyzję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj