To miał być miły wieczór, a skończył się w areszcie. Były koszykarz ligi NBA Ron Mercer razem z kolegą wybrał się do klubu nocnego na striptiz. Panowie nie potrafili jednak utrzymać rąk przy sobie. Tancerki ratowała przed rosłymi mężczyznami ochrona. Skończyło się krwawą bijatyką.
Przez chwilę wszystko wyglądało bardzo groźnie. Najpierw Mercer uderzył ochroniarza w twarz za to, że ten zwrócił mu uwagę, by nie dotykał tancerek. Jego kolega był w jeszcze większym amoku - dźgnął nożem innego bramkarza.
Na szczęście w porę do akcji wkroczyła policja, bo skończyłoby się krwawą jatką. Pojawienie się funkcjonariuszy ostudziło jednak zapał mężczyzn i obaj oddali się w ich ręce. Po złożeniu zeznań zwolniono ich z aresztu za kaucją. Mercer zapłacił 1500 dolarów, jego znajomy - 5 tysięcy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|