"Rozmowy nie przynoszą żadnych efektów. Jeśli szybko nie nastąpi przełom, jeśli do końca tygodnia nie będzie postępu w negocjacjach, to możemy stracić cały sezon" - powiedział 69-letni szef ligi.

Reklama

Rozpoczęcie rozgrywek uniemożliwia brak umowy zbiorowej między graczami a właścicielami klubów. Poprzednia wygasła o północy 1 lipca i od tego dnia trwa lokaut. Nie odbyły się obozy i mecze przedsezonowe, a sporo koszykarzy szuka zatrudnienia w Europie.

Spór dotyczy zarobków zawodników. W minionych rozgrywkach szefowie zespołów przeznaczali na pensje 57 procent sięgających 4,3 mld dolarów wpływów. Teraz chcieliby obniżyć ten pułap do 50, a koszykarze o takiej redukcji nie chcą słyszeć i optują za poziomem 53 procent.

Głównym argumentem właścicieli są straty finansowe z minionego sezonu - poniosły je 22 z 30 zespołów, a wyniosły łącznie 300 mln dolarów.

Trwający lokaut jest czwartym w historii ligi. Najdłuższy trwał ponad pół roku - od lipca 1998 do 20 stycznia 1999 roku. Sezon rozpoczął się wtedy 7 lutego, a każda z ekip zamiast 82 meczów sezonu regularnego rozegrała zaledwie 50.