Zespół z Filadelfii popisał się we wtorek świetną, blisko 60-procentową skutecznością rzutów z gry. Nie do zatrzymania był Jrue Holiday, który zdobył 26 punktów.
Początek spotkania nie zwiastował jednak zwycięstwa gości. Po dwóch kwartach to Bulls prowadzili ośmioma punktami. Przełomowa okazała się trzecia część gry wygrana przez 76'ers 36:14.
- przyznał trener 76'ers Doug Collins.
W drużynie "Byków", która do końca sezonu musi sobie radzić bez kontuzjowanego Derricka Rose'a, zawiedli skrzydłowi - Luol Deng i Carlos Boozer. Łącznie uzyskali zaledwie 17 pkt.
- przyznał Joakim Noah. Środkowy Bulls był najjaśniejszym punktem swojego zespołu. Trafił 10 z 11 rzutów z gry i zakończył spotkanie z dorobkiem 21 pkt.
Celtics w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodził za to brak zawieszonego Rajona Rondo i kontuzjowanego Raya Allena. Pod ich nieobecność ciężar gry wziął na siebie Paul Pierce. 34-letni skrzydłowy zdobył 36 punktów i miał 14 zbiórek.
- komplementował podopiecznego trener Doc Rivers.
- przyznał Pierce.
2-0 prowadzą natomiast Los Angeles Lakers. "Jeziorowcy" ponownie pokonali Denver Nuggets, tym razem 104:100. Największy udział w zwycięstwie miał tradycyjnie Kobe Bryant; zdobył 38 pkt. 27 dołożył środkowy Andrew Bynum. Wśród gości na wyróżnienie zasługuje Ty Lawson, który uzyskał 25 pkt.
Bryant co najmniej 30 pkt w meczu fazy play off zapisał na swoim koncie po raz 83. w karierze. Częściej dokonywał tego tylko legendarny Michael Jordan (109 razy).
Statystyka pokazuje, że Lakers są już bardzo blisko awansu do kolejnej rundy. Drużyna z "Miasta Aniołów" jeśli rozpoczęła rywalizację od dwóch wygranych to aż w 42 na 43 przypadki wychodziła z niej zwycięsko.