Polak grał 37 minut, trafił cztery z ośmiu rzutów z gry i wszystkie trzy wolne, miał także dwie zbiórki w ataku i sześć w obronie, jeden blok i raz sfaulował rywala.

Reklama

Najwięcej punktów dla Phoenix zdobyli Luis Scola - 24 (także 14 asyst), rezerwowy Sebastian Telfair - 17, Goran Dragic i Michael Beasley - po 12. W drużynie gości najskuteczniejsi byli Carlos Boozer - 28 pkt i 14 zbiórek, Luol Deng i Joakim Noah (12 zb.) - po 21 oraz Richard Hamilton - 17.

Pierwsza dogrywka drużyny trenera Alvina Gentry'ego od 11 kwietnia 2011 roku nie przyniosła jej pomyślnego zakończenia. Szczęściem dla niej był już sam fakt, że do niej doszło.

W końcówce trzeciej kwarty skuteczniejsi w ataku koszykarze Bulls (50 procent wobec 40 rywali), m.in. po dwóch trzypunktowych akcjach Brytyjczyka Luola Denga, który do NBA został wybrany w drafcie właśnie przez Phoenix, prowadzili już 79:61 i wtedy zaczęła się pogoń gospodarzy.

Gracze rezerwowi i jedyny zawodnik pierwszej piątki Argentyńczyk Luis Scola zmniejszyli straty do pięciu punktów (86:91) na niespełna sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Wtedy wrócił na parkiet Gortat i po podaniu od Scoli zdobył punkty spod kosza lewym hakiem, ustalając swój dorobek w meczu.

Do remisu 100:100 doprowadził P.J. Tucker na 9,4 sekundy przed końcem spotkania. Na początku dogrywki polski środkowy wygrał wznowienie z Noahem, ale zaraz szóste przewinienie popełnił Scola i w zespole gospodarzy zabrakło zawodnika, który potrafiłby w tej stresującej sytuacji zdobyć punkty. Po kolejnych nieskutecznych akcjach Suns rywale odskoczyli na dziewięć punktów (101:100) i tej różnicy nie udało już się odrobić.

Gortat nie może tego meczu zaliczyć do udanych. Od początku nie mógł się wstrzelić z półdystansu - spudłował wszystkie cztery takie próby w meczu. Nie dostawał podań od kolegów i rzadko atakował kosz rywali.

Na pozycji środkowego przegrał zdecydowanie z Noahem pojedynek synów znanych sportowców (Yannick Noah był znakomitym tenisistą, Janusz Gortat - bokserem), gdyż Francuz do swojego czwartego w sezonie double-double (21 pkt, 12 zbiórek) dodał jeszcze pięć asyst, dwa bloki, przechwyt, a także cztery faule i trzy straty, co też świadczy o aktywności i zaangażowaniu w grę.

Polski jedynak w NBA stracił po tym spotkaniu pozycję lidera w klasyfikacji bloków, którą dzielił z Serge'em Ibaką z Oklahoma City Thunder. Reprezentant Hiszpanii w zakończonym wcześniej przegranym nieoczekiwanie przez jego zespół 97:107 spotkaniu z Memphis Grizzlies cztery razy stopował rzuty rywali i objął samodzielne prowadzenie w tym rankingu.

W kolejnym meczu Suns zagrają w piątek na wyjeździe z Los Angeles Lakers. W roli coacha tego zespołu ma zadebiutować zatrudniony przed kilku dniami Mike d'Antoni, ostatni trener Phoenix przed Gentrym.

Gortata czeka kolejny trudny pojedynek. Będzie miał okazję zmierzyć się pod koszami z Dwightem Howardem, swoim mistrzem i mentorem z okresu wspólnej gry w Orlando Magic.