Kolejne spotkanie zespół z Arizony przegrał w końcówce, nie mogąc wykonać skutecznej akcji, która odmieniłaby losy rywalizacji. Na 3.47 min przed ostatnią syreną po rzucie Jareda Dudleya goście uzyskali najwyższe w tym wyrównanym meczu prowadzenie 102:99. Jeszcze na 1.49 min przed ostatnim gwizdkiem sędziów, po akcji najlepszego w ekipie Luisa Scoli (33 pkt i 10 zbiórek) było 107:106 dla Suns. Od tego momentu koszykarze trenera Alvina Gentry'ego już nie zdobyli punktu.

Reklama

Szansę na doprowadzenie do dogrywki mieli jeszcze na osiem sekund przed końcem, przy stanie 110:107 dla rywali. Chociaż w całym meczu popełnili tylko pięć strat, w tym ważnym momencie nie potrafili dokładnie podać piłki z autu. Przechwycił ją rezerwowy Dante Cunningham i - faulowany - ustalił wynik spotkania, trafiając jeden wolny.

Marcin Gortat tym wydarzeniom w hali Target Center przyglądał się z ławki rezerwowych. Przesiedział na niej całą czwartą kwartę, chociaż wydawało się, że tego dnia będzie miał okazję do dłuższej gry, gdyż nie mógł wystąpić jego zmiennik na pozycji środkowego Jermaine O'Neal.

Polak w miarę udanie rozpoczął mecz. Po jego rzutach spod kosza Suns dwukrotnie doprowadzali do remisu (17:17 w pierwszej kwarcie, przegranej 29:32 i 48:48 w drugiej - do przerwy było 58:64). Najwyższa przewaga Timberwolves nie przekroczyła 10 punktów (63:72 w trzeciej).

W obronie polski środkowy kilkakrotnie przeszkodził w skutecznych rzutach Nikoli Pekovicowi, ale w walce o zbiórki z Czarnogórcem i wybitnym specjalistą w tym elemencie gry Kevinem Love'em nie wykazał się intuicją. W ataku skutecznie kończył akcje po podaniach kolegów, nie udawały mu się natomiast próby zagrań indywidualnych.

Przebywał na parkiecie 28 minut i był jedynym graczem podstawowej piątki Suns, który nie przekroczył 10 punktów. Trafił trzy z sześciu rzutów z gry i trzy z czterech wolnych, miał trzy zbiórki (najniższy dorobek w sezonie) - wszystkie w obronie, asystę, dwa przechwyty, dwa bloki, stratę i trzy faule.

Oprócz Scoli, najwięcej punktów dla Phoenix uzyskali Shannon Brown - 21, Dudley - 19 i 8 zb. oraz Goran Dragic - 18 i 12 asyst.

W zespole gospodarzy aż trzech graczy miało double-double: Pekovic - 28 pkt i 11 zb., Love - 23 i 18 zb. oraz Aleksiej Szwed - 12 i 10 asyst. Andriej Kirilenko dodał 20 pkt. Nie mogli wystąpić narzekający na ból pleców Ricky Rubio i kontuzjowany Brandon Roy.

Reklama

Suns (11 zwycięstw - 20 porażek) stary rok zamkną spotkaniem w sylwestrowy wieczór z mającymi drugi bilans w lidze (23-6) Oklahoma City Thunder.