Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga NBA: Jedenaste z rzędu zwycięstwo koszykarzy Golden State Warriors

27 listopada 2016, 10:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
David West i Shaun Livingston
David West i Shaun Livingston/PAP/EPA
W sobotę w lidze NBA koszykarze Golden State Warriors odnieśli jedenaste zwycięstwo z rzędu. Mistrzowie z 2015 roku we własnej hali pokonali ekipę Minnesota Timberwolves 115:102. Najlepszy w zwycięskiej ekipie był Stephen Curry, który zdobył 34 punkty.

Dla "Wojowników" problemem nie była absencja wszechstronnego Draymonda Greena, który narzeka na lekki uraz stawu skokowego. Curry'ego wspierał przede wszystkim Kevin Durant. 28-letni skrzydłowy na swoim koncie zapisał 28 punktów, 10 zbiórek, sześć bloków i pięć asyst. Klay Thompson natomiast dołożył 23 punkty.

Spotkanie było wyrównane tylko w pierwszej połowie. Po przerwie gospodarze szybko powiększyli przewagę do kilkunastu punktów i kontrolowali przebieg gry.

"Dobrze było się przekonać, że w przypadku braku gracza takiego formatu jak Draymond inni zawodnicy są w stanie dać z siebie nieco więcej by go zastąpić" - powiedział Curry.

W ekipie "Leśnych Wilków" wyróżnił się Zach LaVine. 21-letni zwycięzca dwóch ostatnich konkursów wsadów zdobył 31 punktów.

Warriors mają obecnie najlepszy bilans w lidze - 15 zwycięstw i dwie porażki. Dysponujących bardzo młodym składem Timberwolves (5-11) czeka natomiast jeszcze długa nauka.

"Golden State to dla nas wzór, do którego staramy się dążyć" - przyznał trener gości Tom Thibodeau. Średnia wieku pierwszej piątki jego drużyny to zaledwie 23 lata.

Po odejściu Duranta z Oklahoma City Thunder do Warriors, ciężar gry "Grzmotów" spoczywa praktycznie tylko na barkach Russella Westbrooka. 28-letni rozgrywający już po raz siódmy w obecnym sezonie, a 44. w karierze, uzyskał tzw. triple-double. Tym razem na swoim koncie zapisał 17 punktów, 15 asyst i 13 zbiórek, a jego zespół pokonał we własnej hali Detroit Pistons 106:88.

Westbrook w klasyfikacji wszech czasów w liczbie triple-double zajmuje szóste miejsce wspólnie z LeBronem Jamesem. Zawodnikowi Thunder na ich uzbieranie wystarczyło jednak 605 meczów, a James potrzebował aż 1000.

Minionej nocy porażki doznał zespół Marcina Gortata. Washington Wizards we własnej hali ulegli San Antonio Spurs 100:112. Polski środkowy zdobył 10 punktów i miał tyle samo zbiórek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj