Skierował także, na stronie federacji, osobisty list do Waczyńskiego, ale w obszernym oświadczeniu, składającym się z aż dziewięciu punktów, podkreślił, że jako prezes nie miał wpływu na decyzje amerykańskiego szkoleniowca kadry seniorów Mike'a Taylora.
- napisał prezes.
Podkreślił, że Waczyński "był i jest ważną i zawsze odpowiednio docenianą i honorowaną postacią" drużyny narodowej. Odnosząc się do nieobecności koszykarza Unicai Malaga i pominięcia jego nazwiska przy wymienianiu zawodników reprezentacji Polski podczas Gali Mistrzów Sportu, podczas której została ona wybrana na Drużynę Roku, podkreślił, że PZKosz nie miał wpływu na scenariusz wydarzenia.
- dodał.
W treści listu, rozpoczynającego się słowami: "Drogi Adamie, wielka szkoda, że nasza rozmowa odbyła się publicznie", prezes zarzucił zawodnikowi, że to jego działania wydają się dzielić drużynę narodową.
- zakończył list skierowany do dotychczasowego kapitana reprezentacji.
W środę oświadczenie wydał także trener Mike Taylor, który na co dzień pracuje w lidze niemieckiej w Hamburgu.
- napisał na stronie federacji.
W poniedziałek PZKosz poinformował, że w zespole narodowym na mecze eliminacji ME z Izraelem (20 lutego) i Hiszpanią (23 lutego) zabraknie dwóch czołowych graczy z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Chinach - Waczyńskiego oraz Mateusza Ponitki (Zenit Sankt Petersburg), który jest kontuzjowany. O 30-letnim skrzydłowym Unicai trener Mike Taylor, cytowany w komunikacie federacji, powiedział, że +postanowił odpocząć+.
Wywołało to reakcję zawodnika, który nazajutrz w obszernym oświadczeniu na swoim profilu społecznościowym, stwierdził, że był gotowy do gry, ale już od okresu sprzed mistrzostw świata w Chinach spotyka się z niechęcią prezesa PZKosz Radosława Piesiewicza (m.in. próbą pozbawienia go funkcji kapitana) i nie ma już sił na "brudną pozaboiskową rozgrywkę". Podkreślił, że zawsze występy z orzełkiem na piersi były dla niego zaszczytem.
- napisał Waczyński w oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku.