Reprezentant Polski po raz 38. rozpoczął grę w podstawowej piątce. 19-letni skrzydłowy na parkiecie spędził 28 minut. Trafił trzy z dziewięciu rzutów za dwa punkty, obydwa za trzy oraz sześć z ośmiu rzutów wolnych.

Reklama

Odnotował ponadto sześć zbiórek, cztery asysty i po jednym bloku oraz stracie.

Sochan jest ostatnio w dobrej dyspozycji strzeleckiej - to był czwarty mecz z rzędu, w którym zdobył co najmniej 15 punktów.

Reklama

Spurs z Trail Blazers, którzy mają bilans 22-25, wyrównaną walkę toczyli do połowy trzeciej kwarty. W tym momencie przyjezdnych z Teksasu dopadł jednak kryzys. W niespełna siedem minut pozwolili rywalom zdobyć aż 29 punktów i w efekcie ostatnią część gry zaczynali przegrywając 101:119. Powstałej wówczas straty gościom nie udało się zniwelować.

Trail Blazers do wygranej poprowadził Damian Lillard, który zdobył 37 punktów i miał 12 asyst. Trafił m.in. siedem z 11 rzutów za trzy punkty. Bośniak Jusuf Nurkic dodał 25 pkt i 11 zbiórek.

Reklama

Wśród Spurs, którzy przegrali 10. z ostatnich 12 meczów, na wyróżnienie, poza Sochanem, zasłużył też Keldon Johnson - 20 pkt.

Zdobyliśmy wystarczająco dużo punktów, ale zbyt wiele straciliśmy. Lillard był świetny, ale na za dużo mu pozwoliliśmy i nie potrafiliśmy go zatrzymać - skomentował trener "Ostróg" Gregg Popovich.

W poniedziałek porażki doznała też najlepsza na razie drużyna rozgrywek - Boston Celtics, która uległa niespodziewanie Orlando Magic 98:113. Na Florydzie na dziewięciu zakończyła się seria wygranych "Celtów", których obecny bilans to 35-13.

Świetnie broniliśmy w drugiej połowie. To był klucz do sukcesu - przyznał rezerwowy gospodarzy Cole Anthony, który wchodząc z ławki uzyskał 18 punktów, miał pięć zbiórek, cztery asysty i dwa przechwyty. Najskuteczniejszy w szeregach Magic był 20-letni Paolo Banchero - 23 pkt.

Źle dbaliśmy o piłkę. Mieliśmy aż 18 strat - ocenił Jayson Tatum, który podobnie jak Jaylen Brown zdobył 26 punktów dla pokonanych.

Magic (18-19) zajmują 13., trzecie od końca miejsce w Konferencji Wschodniej.