Kolejnym rywalem warszawiaków w tureckim turnieju będzie w czwartek, tym razem w miejscowości Belek (godz. 19), zwycięzca wieczornej rywalizacji hiszpańskiego Monbus Obradoiro Santiago de Compostela z Mornar Barsko Zlato z Czarnogóry.
19-krotny mistrz Szwajcarii, który w preeliminacjach był lepszy od szkockiego Caldonia Gladiators (57:51), w spotkaniu z Legią musiał uznać wyższość zespołu trenera Wojciecha Kamińskiego, choć wygrał walkę pod tablicami (40:36). Warszawiacy mieli 58,8 procent skuteczności rzutów za dwa punkty, a rywale 51,6.
Legioniści trafili też osiem razy za trzy punkty, a zawodnicy Olympic pięć. Do składu Legii wrócił Aric Holman, który z powodu kontuzji kolana nie wystąpił w inauguracyjnym, zwycięskim spotkaniu ligowym z Zastalem Zielona Góra.
Finał turnieju, którego zwycięzca awansuje do grupy E Ligi Mistrzów, rozegrany zostanie w sobotę w Antalyi (godz. 19). Potencjalnym rywalem "Zielonych Kanonierów" w finale będzie najlepszy zespół z drugiej połowy drabinki - w półfinale spotkają się francuski SIG Strasbourg (wygrał 83:78 z litewskim Jonava CBet) z Ironi Hay Motors Ness Ziona z Izraela (92:56 z fińskim Karhu Basket).
Jeśli Legia zwycięży w Turcji, to w grupie E LM zmierzy się z: belgijskim Filou Oostenda, niemieckim Baskets Oldenburg i tureckim Pinar Karsiyaka Izmir.
W przypadku braku awansu do najlepszych klubowych rozgrywek prowadzonych przez FIBA zespół trenera Wojciecha Kamińskiego wystąpi w fazie grupowej Pucharu Europy FIBA.
Pewni gry w LM FIBA są koszykarze mistrza Polski Kinga Szczecin. W grupie D zmierzą się z byłym triumfatorem tych rozgrywek AEK Ateny, włoskim Dinamo Sassari i niemieckim MPH Riesen Ludwigsburg. Początek sezonu 17 października.
Legia Warszawa - Fribourg Olympic 70:59 (18:13, 21:17, 16:14, 15:15)
Legia: Aric Holman 14, Christian Vital 13, Michał Kolenda 11, P.J. Pipes 9, Marcel Ponitka 7, Grzegorz Kulka 6, Raymond Cowels 4, Josip Sobin 4, Dariusz Wyka 2, Marcin Wieluński 0
Najwięcej dla Fribourg: Roberto Kovac 14, Eroc Nottage 12, Cheikh Sane 10, Xavier Green 10
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.