"Można powiedzieć, że kawał baby z niej był, ale nie sprawiała takiego wrażenia. Chyba przez ten swój uśmiech, przez ten swój charakter" - opowiada Szymon Ziółkowski, mistrz olimpijski w rzucie młotem. "Znałem ją tyle lat, tyle czasu razem spędziliśmy. Czasami kłóciliśmy się, że hej. Zawsze o bzdury. Tak naprawdę nie mam żadnego złego wspomnienia związanego z tą dziewczyną. Żadnego, a ja jestem raczej trudnym człowiekiem. To najlepiej pokazuje, jak była Kama".

Reklama

Kamila tańczy

"Śmiałyśmy się, że fajnie byłoby w tym samym czasie zajść w ciążę. Jesteśmy dużymi kobietami i zastanawiałyśmy się, jak będziemy wyglądać. Kama nadymała policzki i mówiła: <Wiolka, będziemy jak dwie pyzy>" - wspomina Wioletta Potępa, dyskobolka. Nadal jest na zgrupowaniu w portugalskim Santo Antonio, gdzie zmarła Kamila.

>>>Kamikę zabił zator tętnicy płucnej

Pierwszy raz spotkały się 12 lat temu na obozie w Cetniewie. Kamila miała lat 14, Wiola 16. "Od razu zaskoczyło. Mamy to samo poczucie humoru, te same charaktery, obydwie jesteśmy zwariowane. Przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło, co najwyżej zrobiłyśmy się jeszcze bardziej szalone. Rozkręcałyśmy każdy bankiet po zawodach. Tańczyłyśmy, chociaż żadna z nas nie potrafi tańczyć. Ale nam muzyka nie przeszkadzała w tańcu, najważniejsza była dobra zabawa. Muzyka sobie, my sobie i było fajnie. Siedzę w tej Portugalii i do głowy przychodzą mi różne historie związane z Kamą. Niedawno wprowadziła się do swojego mieszkania. Tak się cieszyłyśmy, że będziemy do siebie przychodzić na kawki, że będziemy organizować imprezki. Mieszkanie miała już kilka lat, ale powoli je meblowała. Nie spieszyła się, bo i tak cały czas była na zgrupowaniach. A jak wpadała do Warszawy na cztery dni, to wolała jechać do rodziców. Spotykałyśmy się na mieście, w kawiarniach, w kinie. Jedno jest śmieszne - nie mogłam z nią chodzić na horrory. Podskakiwała, łapała mnie za rękę. Zawsze się bała, nawet nie na horrorze, a zwykłym trzymającym w napięciu filmie. To dziwne, bo nie denerwowała się na zawodach, a w kinie traciła głowę".

Jak młodsza siostra Szymona

Jeszcze dłużej zna Kamilę Szymon Ziółkowski. "Była dla mnie jak młodsza siostra" - mówi DZIENNIKOWI mistrz olimpijski (tytuł zdobył w Sydney - tam, gdzie Kamila). "Zresztą przyjaźniła się z moją młodszą siostrą. Obydwie rzucały młotem, wspólnie startowały jako juniorki. Potem zdarzały im się wspólne weekendy, nawet wspólne wakacje. Ja poznałem ją w 1996 roku, kiedy wygraliśmy w Pile mistrzostwa Polski seniorów. Dzisiaj traktuje się ją jako dużą kobietę, a wtedy to była malutka Kamilka. Pokazała mi kiedyś stare zdjęcie, z czasów kiedy dźwigała ciężary. Wyglądała jak szczypiorek. Przypomniała mi się historia z moim psem... Na mityngu w Szwajcarii wygrałem bernardyna. Nie chciałem tam startować, więc obiecali, że jeżeli przyjadę i wygram, dostanę dodatkową nagrodę. Pojechałem, wygrałem, matka mojego późniejszego psa przyniosła mi w zębach na podium certyfikat swojego syna, który wtedy jeszcze się nie urodził. Piesek doleciał potem do Polski, odbierałem go na lotnisku. Miał już imię, traf chciał, że Camilo. Kamila się śmiała, kilka razy myślała, że wołamy ją, a wołaliśmy psa".

Kamila martwi się o innych

"Ona była zwariowana, zakręcona, nie znam drugiej tak pozytywnej osoby" - mówi tyczkarka Monika Pyrek. Rozmawiamy pięć minut po konkursie, w którym Monika została halową mistrzynią Polski. Nie cieszy się, cały czas ma łzy w oczach. "Znałam ją od samego początku, odkąd zaczęłam trenować. Na imprezach juniorskich zawsze dzieliłyśmy pokój. Jako dziewczynka zawsze się wygłupiała. Sport to stresujące zajęcie, a ona nigdy się nie stresowała. Odwrotnie - mobilizowała nas, pocieszała. Przychodziła na moje konkursy, ale ona kibicowała wszystkim. Kiedy mogła, była na trybunach i krzyczała. W Pekinie na meczach naszych piłkarzy ręcznych zachowywała się jak szalona. Teraz w Portugalii była na meczu piłkarzy Beenhakkera. Kochała sport".

>>>Kamila Skolimowska chciała mieć dziecko

Potępa rozmawiała niedawno z chłopakiem Kamili. "Powiedział, że nie zdajemy sobie sprawy, ile ona o nas opowiadała, jak bardzo przejmowała się naszymi problemami. Marcin zapytał ją, kiedy zacznie martwić się o siebie, nie o innych. Powiedziała mu, że od martwienia się o nią ma jego. Taka była Kama".

Pusty pokój w hotelu

W czwartek w Warszawie odbędzie się pogrzeb Kamili. "Ksiądz poprosił mnie, żebym przeczytała coś podczas mszy. Chciałabym, ale nie wiem, czy będę w stanie" - mówi Pyrek. O śmierci Kamili dowiedziała się w Spale, gdzie była na obozie. "Do pokoju weszła Joasia Wiśniewska, do której z Portugalii zadzwoniła Wiola Potępa. Nie była w stanie nic powiedzieć. Tylko chodziła po pokoju. Wiedziałam, że stało się coś złego. Ale nie to... Wydaje mi się, że Kamila za chwilę przejdzie obok, ciągnąc za sobą młot. Jak zawsze".

Na pogrzebie nie będzie Potępy. Jeszcze dwa tygodnie ma trenować w Santo Antonio. Cały czas mieszka w tym samym hotelu, w którym kilka dni temu mieszkała Kamila. "Jest strasznie. Żyję z dnia na dzień, bez sensu" - mówi Potępa.

Ziółkowski wrócił z Portugalii w sobotę. Dzień później był w Spale na halowych mistrzostwach Polski. Bardzo smutnych zawodach. Zawodnicy mieli do strojów przypięte czarne wstążki. Startowali w ciszy, nie było fanfar dla zwycięzców. "Pamiętam ten pusty pokój Kamili w hotelu... Wtedy do człowieka dociera, co się stało" - mówi Ziółkowski. "Jeszcze sobie tego wszystkiego nie poukładałem. Nawet kiedy zemdlała, nikt nie przypuszczał, że sytuacja jest tak poważna. Kiedy potem szła do ambulatorium, zabrała ze sobą telefon, żeby był z nią kontakt. Ale więcej już nie rozmawialiśmy. Nie wiem, czy można było jej pomóc, nie do mnie to pytanie. Ale wiem, że cokolwiek teraz wymyślimy, niczego to nie zmieni. Kamy nie ma".

Reklama