Dziennik Gazeta Prawana logo

"W sobotę rozpoczynają się mistrzostwa świata"

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W sobotę rozpoczynają się wreszcie mistrzostwa. Już pierwszego dnia startuje moja towarzyszka z pokoju Wiola Janowska. Od rana jest trochę bardziej nerwowo. W powietrzu wisi stres startu. To normalne w tym momencie i musimy to obie jakoś przeżyć.

Na szczęście po południu pojawił się menedżer Wioli, uroczy Australijczyk James Templeton i żartami skutecznie rozładował atmosferę. Wyobrażam sobie, co przeżywa "najmniejszy inaczej" w naszej ekipie, kulomiot Tomek Majewski, który idzie na pierwszy ogień i już w sobotę może walczyć o medal. Bałam się sama sprawdzić. A Państwo, trzymacie kciuki?

Ja w piątek miałam czas na małe zakupy. Dwie godziny spaceru po sklepach i... brązowo-kremowa sukienka w torbie. Wykorzystam ją na ślubie mojej przyjaciółki Ani Sobieckiej, z którą zaczynałam przygodę ze skokiem o tyczce i byłego skoczka wzwyż Pawła Mankiewicza. Pierwszy raz w życiu będę świadkiem i podchodzę do tego bardzo poważnie. Dodatkowo kupiłam piękną bluzkę i mały elektroniczny gadżet, który sprawia mi wiele radości. To bardzo gustowna myszka Sony do komputera, która jest jednocześnie słuchawką telefoniczną do rozmów w komunikatorach internetowych. Bawię się nią jak małe dziecko nową zabawką. Testuję wszystkie jej możliwości, rozmawiając z przyjaciółmi w Polsce.

Chodząc po uliczkach centrum Osaki, nie mogę przyzwyczaić się do "amerykańskiego" sposobu bycia młodych Japończyków. Uwielbiają nosić czarne spodnie i T-shirty w takim lekko punkowym stylu. Dziewczyny to raczej "gwiazdy popu". To szokujące, bo za każdym zakrętem można natknąć się na japońską wersję, bardzo wierną, amerykańskiej wokalistki Beyonce. Śmieszne to i straszne zarazem.

Wygrałam dzisiaj zakład. I to nie z byle kim, bo z trenerem Witalijem Pietrowem, wychowawcą Siergieja Bubki i aktualnym trenerem Jeleny Isinbajewej. Założyliśmy się podczas lipcowego obozu w Formii o wysokość kwalifikującą do finału podczas mistrzostw. Wysokość ustala kolegium sędziowskie i w poprzednich kilku imprezach było to 445 cm. Trener upierał się, że w tym roku będzie to 460 lub nawet 465, ja stawiałam na 455. I taką wysokość ustalono. Zwyciężczyni zakładu oczekuje bukietu kwiatów. W przypadku mojej przegranej musiałabym zafundować trenerowi butelkę czerwonego wina. Wygrać w jakiejkolwiek rywalizacji dotyczącej skoku o tyczce z tak wybitnym fachowcem, jakim jest Witalij Pietrow to wierzcie mi Państwo ogromna satysfakcja!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj