Jest pewny siebie, ale ma ku temu przesłanki. Jest liderem tegorocznej listy wynikiem 83,44 m. Drugiego w tabeli Wojciecha Nowickiego wyprzedza o prawie trzy metry. Dodatkowo jest obrońcą tytułu, a w Londynie walczy o hat-tricka. Wygrywał bowiem w MŚ dwa lata temu w Pekinie i w 2013 roku w Moskwie.
Ale eliminacje to spore nerwy. Również, a może przede wszystkim, dla niego. Przed rokiem w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro też był faworytem. Nie wszedł do finału po fatalnym występie w kwalifikacjach.
W środę w Londynie rozpoczął od 71,43 m. Eliminacyjna odległość wynosiła 75,50 m.
przyznał.
W drugiej kolejce kwalifikacji miał 76,82 m i mógł ze spokojem się spakować.
- powiedział.
Stadion Olimpijski w stolicy Wielkiej Brytanii nie był dla niego dotychczas szczęśliwy. Przed pięcioma laty w igrzyskach zaliczył trzy nieudane próby i z bólem żegnał się z myślą o medalu olimpijskim.
W piątek mocno padał deszcz. Było też zimno, bo termometr wskazywał zaledwie 10 stopni Celsjusza.
– wspomniał podopieczny Jolanty Kumor.
Fajdek wyraźnie odetchnął i przyznał, że najgorsze jest już za nim. W finale może wydarzyć się wszystko, ale on sam nie wyobraża sobie, by w nim nie wygrał.
– uważa mistrz Europy.
Wśród najgroźniejszych rywali wymienił Mołdawianina Siergieja Margiejewa, Słowaka Marcela Lomnicky’ego i Nowickiego.
- przyznał.
On sam presji nie czuje. – powiedział.
Nowicki w drugiej grupie eliminacyjnej już w pierwszej próbie uzyskał 76,85. Finał zaplanowany jest na piątek na godz. 21.30 czasu polskiego. Wśród kobiet triumfowała Anita Włodarczyk, a trzecia była Malwina Kopron.