Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekkoatletyczne MŚ: Kamila Lićwinko ma zakaz myślenia o skokach i konkursie

11 sierpnia 2017, 07:08
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kamila Lićwinko
Kamila Lićwinko/PAP/EPA
Pewna siebie, uśmiechnięta, wyluzowana – taka była Kamila Lićwinko po eliminacjach skoku wzwyż w mistrzostwach świata. Przeszła je pewnie i utwierdziła kibiców, że jest dobrze przygotowana. „W finale chcę rozegrać swój konkurs. Tylko ja, rozbieg, poprzeczka i zeskok” – powiedziała.

– dodała.

Halowa mistrzyni świata z Sopotu (2014) od czasu tego sukcesu przeszła długą drogę. Na igrzyska jechała po medal. Nie udało się. Przeżyła to bardzo. Emocje były do tego stopnia duże, że myślała o zakończeniu kariery. Nie chciała jednak kiedykolwiek w przyszłości tego żałować. Nie chciała opuszczać lekkoatletycznej sceny ze łzami w oczach, bo tak było w Rio de Janeiro. Postanowiła powalczyć, ale hala znowu zakończyła się niepowodzeniem. W mistrzostwach Europy pod dachem nie weszła nawet do finału.

– tłumaczyła niedawno. Mimo wszystko teraz już nie miała wątpliwości. Chciała walczyć dalej. I walczyła – na kilku płaszczyznach. Dalsza praca z psychologiem Janem Blecharzem, zmiana treningu – mniej motoryki, więcej techniki i brak nakładania na siebie presji. Sport traktuje teraz jak zabawę i świetnie jej to wychodzi.

- powiedziała.

To bardzo ważne. Bo jak sama przyznaje – ze stresem trudno jej walczyć. – tłumaczy i się śmieje. Tak dobrze nie wyglądała dawno. Jest pewna siebie, ale medalu nie obiecuje, bo już parę razy się sparzyła.

W piątek będzie odpoczywać – książka („romansidło, bo to mnie najbardziej uspokaja” – mówi), dobra kawa i spacer. Ma zakaz myślenia o skokach, konkursie i spróbuje to zrobić.

- oceniła.

Emocje zeszły z niej w środę wieczorem. Po raz pierwszy poczuła spokój. Potem uśmiechnęła się z samego rana, kiedy zobaczyła, że poprawiła się pogoda. W końcu w Londynie zaświeciło słońce. To szczególnie ważne dla lekkoatletów rywalizujących w skoku wzwyż.

– dodała.

O medalu nie chce mówić, choć przyznaje, że zdaje sobie sprawę jak jest blisko. Zwłaszcza w Londynie. Poza zasięgiem wydaje się być tylko Rosjanka startująca pod neutralną flagą Maria Lasickiene. Ona jako jedyna w tym sezonie skoczyła już 2,06 i jest w stanie to powtórzyć. Lićwinko dwóch metrów na stadionie jeszcze nie przekroczyła, ale jest przygotowana na tak wysokie skakanie.

– przyznała.

Dobrym znakiem jest też, że... nie śnią jej się zawody.

– przyznała.

Finał skoku wzwyż w sobotę o godz. 20.05 czasu polskiego.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj