Fajdek prowadził od początku konkursu. Nie obserwował nawet, co robią rywale. Skupił się wyłącznie na sobie. Ani razu nie był zagrożony. W najdalszym podejściu zmierzono mu 80,50.

"Zadanie wykonane, wyniki mogłyby być lepszy, ale każdy z czterech zaliczonych rzutów dawał złoty medal. Jest dalej niż przed dwoma laty w Londynie to też nieźle i fajnie, że udało się rzucać równo. Zrobiłem swoje, dobre nastroje przed kolejnym sezonem i trzeba teraz odpocząć" - zaznaczył.

Tylko startująca w tej samej konkurencji Anita Włodarczyk może poszczycić się czterema medalami mistrzostw świata w karierze. Po konkursie Fajdek jednak nie cieszył się jak zwykle. Był stonowany. Wprawdzie wskoczył na trybuny, by uściskać swoją trenerkę Jolantę Kumor, ale później nie wyglądał tak, jakby został mistrzem świata.

"Może jestem taki, a nie inny, bo boli mnie głowa. Od rozgrzewki źle się czułem. Próbowałem tego nie pokazywać, przetrwać, ale towarzyszył mi też spokój. Skupiłem się na sobie, totalnie nie interesował mnie konkurs. Gdzieś oglądałem się, żeby tylko wiedzieć, kiedy moja kolej" - przyznał.

Ten złoty medal jest o tyle cenny, że Fajdek przeszedł w styczniu poważną operację łydki. Do treningów wrócił w kwietniu.

"Jestem strasznie zmęczony. Gdyby te mistrzostwa były w lipcu, czy sierpniu, też byłbym na nie przygotowany. Też rzucałem około 80 m. Na pewno byłem w Dausze równiejszy i to jest to przygotowanie, które pozwala niejednokrotnie rzucać daleko, ale regularnie. Brakowało jednak zimy, przygotowania wiosennego, ale trudno. To jest już za mną. Ja jestem już człowiekiem na wakacjach, a w czwartek mam tylko jedno zadanie - odebrać medal i dowieźć go do Polski" - zaznaczył.

Fajdek pochwalił też koło, w którym rzucali. "To było widać po moich rywalach, jak się tną. Chłopaki rzucali naprawdę nieźle. A sezon przyszły może być jeszcze lepszy" - uważa.

Mimo że zawodnik Jolanty Kumor ma w dorobku cztery złote medale mistrzostw świata, jeszcze nigdy nie stanął na olimpijskim podium.

"Na pewno bym tego nie zamienił. Trzeba walczyć o każdy medal, a nie zamieniać. Do trzech razy sztuka. Mogę śmiało powiedzieć, że olimpijskie podium to jedyny mój cel. Skupiam się na tym, by go zdobyć, bo tak po prostu historia ma wyglądać" - powiedział i dodał, że Azja mu zawsze służy: "Ja tam zawodów nie przegrywam".

W ten sposób nawiązał do przyszłorocznych igrzysk w Tokio. "Wydaje mi się, że to będzie moje miejsce, mój czas i tylko tam może się to sprawdzić. Na więcej nie będę chciał czekać, bo to będzie już to zbyt denerwujące, więc naprawdę dla dobra wszystkich najlepiej zdobyć ten medal i mieć spokojną głowę, a potem bronić po raz kolejny złota mistrzostw świata".

Impreza w Dausze zakończy się w niedzielę. Polacy zdobyli na razie trzy medale. Oprócz złota Fajdka, srebro w rzucie młotem wywalczyła Joanna Fiodorow, a brąz w skoku o tyczce Piotr Lisek.