- podkreśliła specjalistka od biegu na 400 m Baumgart-Witan.
Przyznała, że do tej pory nie odczuwa jeszcze negatywnych skutków tzw. narodowej kwarantanny. Podchodzi do tego bardzo spokojnie, bo wie, że i tak od samych sportowców nie zależy w kwestii zniesienia rygorów bardzo wiele.
- podkreśla członkini złotej sztafety 4x400 m.
Baumgart-Witan podkreśliła w rozmowie z PAP, że obecnie wszelkie dyskusje związane ze szczegółowym planem przygotowań nie bardzo mają sens, bo nie wiadomo, do jakich zawodów miałby taki plan się odnosić.
Razem z trenerką nadal pracują tak, jakby w sezonie 2020 mityngi jednak się odbywały, jakby miały zostać zorganizowane np. Mistrzostwa Europy w Paryżu.
- powiedziała.
Zauważyła, że mogą po okresie pandemii wystąpić zmiany w światowym układzie sił w biegach, bo w jednych częściach świata można niemal normalnie trenować, w innych jest to trochę utrudnione, a w jeszcze innych zupełnie niemożliwe.
Odniosła się także do problemu związanego z utrudnieniem kontroli antydopingowych.
- dodała.
Mężem Baumgart jest bramkarz Andrzej Witan, który gra w pierwszoligowej Chojniczance Chojnice. Być może już w maju będzie musiał wrócić do treningu w tej miejscowości, ale na razie oboje mają bazę w Koronowie.
Biegaczka przyznaje, że nie pamięta zbyt wielu tak długich okresów w domu w poprzednich latach, ale z nowej sytuacji potrafi czerpać radość.
- wskazała.
Z koleżankami ze sztafety jest w kontakcie, ale nie rozmawiają o sporcie, startach i formie, bo dziś wszystko to jest dużą niewiadomą. Mama-trenerka Iwona Baumgart nie odpuszcza jednak i każe ciężko pracować.
- zakończyła multimedalistka ME i MŚ w sztafecie 4x400 m.