Reprezentacja Szwecji przed mistrzostwami świata odbędzie aklimatyzacyjne zgrupowanie w Berkeley, natomiast Duplantis uda się prosto do domu rodziców, gdzie pozostanie aż do MŚ.
Strajk rozpoczął się w południe w poniedziałek i obejmuje 900 pilotów ze Szwecji, Norwegii i Danii oraz 200-250 samolotów, co oznacza anulowane podróże dla 30 tysięcy pasażerów dziennie.
Część ekipy Szwecji nie odleciała w poniedziałek ze Sztokholmu, gdzie na lotnisku spędziła cały dzień i poleci w najbliższych dniach fińskimi liniami Finnair przez Helsinki grupami, w miarę wolnych miejsc.
"Przeszliśmy już kontrolę bezpieczeństwa i szykowaliśmy się na wejście do samolotu i wtedy o godzinie 12 ogłoszono strajk. To był bardzo meczący dzień, a na lotnisku panował chaos. Mam nadzieję, że uda mi się teraz odlecieć przez Finlandię" - powiedział mistrz olimpijski w rzucie dyskiem z Tokio (2021) i mistrz świata z Dauhy (2019) Daniel Stahl.
"Już wcześniej śledząc informacje medialne o możliwym strajku SAS zdecydowaliśmy, że Armand poleci Lufthansą przez Frankfurt z rodzicami którzy są teraz w Szwecji, a później zatrzyma się u nich w Louisianie, skąd później bezpośrednio uda się do Eugene" - powiedział agent tyczkarza Daniel Wessfeldt dziennikowi "Aftonbladet".
"Mam indywidualny cykl przygotowań wiec osobny lot był już wcześniej zaplanowany, a moi rodzice Greg i Helena są przecież moimi trenerami. Poza tym nie lubię hoteli i najlepszym przygotowaniem mentalnym i aklimatyzacją będzie wyspanie się we własnym łóżku w moim pokoju w domu rodzinnym, za którym się stęskniłem" - powiedział tyczkarz.
Urodzony w USA Duplantis posiada z racji pochodzenia matki podwójne obywatelstwo i od 2015 roku reprezentuje Szwecję. Poza złotym medalem olimpijskim w Tokio zdobył tytuły w tegorocznych halowych MŚ w Belgradzie, halowych mistrzostwach Europy w Toruniu (2021) i ME w Berlinie (2018). Jest wicemistrzem świata z Dauhy (2019) i aktualnym rekordzistą globu z wynikiem 6,20 m.
Zbigniew Kuczyński
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.