Kmita to człowiek Piesiewicza
Zarząd PKOl odwołał Piesiewicza z zajmowanego stanowiska i na fotel prezesa powołał jego zastępcę. Kmita zapowiedział zmiany. Sceptyczny co do wyboru osoby nowego szefa PKOl i zapowiadanych przez niego "reform" jest były minister sportu.
Nie ma żadnej zmiany w PKOl. Jest pozorna zmiana. Pan Kmita to jest najbliższy współpracownik pana Piesiewicza, to jest nawet twórca jego sukcesu. To pan Kmita stał tak naprawdę za jego wyborem. Oczywiście pan Sasin dał przyzwolenie, ale takim operacyjnym oficerem wprowadzającym Piesiewicza w związki sportowe był pan Kmita od samego początku - przypomina w rozmowie z "RMF FM" Nitras.
Nowy szef PKOl może pójść śladem swojego poprzednika
Były szef resortu sportu obawia się, że niedługo dojdzie do kolejnej kompromitacji PKOl. Według niego Kmita, może podzielić los Piesiewicza i również znaleźć się w areszcie.
Przypomnę, że toczy się drugie postępowanie przeciwko panu Piesiewiczowi w prokuraturze gdańskiej z czasów jego działalności w Polski Związku Koszykówki, w lidze koszykówki, gdzie wyprowadził koło 11 mln zł. (...) Moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne, że pan Kmita w tym postępowaniu też będzie objęty i też dostanie zarzuty. On był jego podstawowym partnerem biznesowym. To tam się ta przyjaźń zbudowała i potem poszli razem do PKOl. W mojej ocenie - znając część materiałów - pan Kmita dostanie tak samo zarzuty jak pan Piesiewicz. Wtedy PKOl będzie miał dwóch prezesów z zarzutami - podkreślił Nitras.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
