Cavendish najszybciej finiszował z dużej grupy, która zlikwidowała 5-osobową ucieczkę ok. 1 km przed metą; drugi był Nacer Bouhanni z Francji (FDJ), a trzeci Słoweniec Luka Mezgec (Argos - Shimano).

Reklama

Liczący 134 km etap z z Longarone do Treviso na północnym-wschodzie Włoch był kolejnym, którego zwycięzcą okazała się niepogoda. Deszcz i zimno nie odstępowały kolarzy ani na moment. Kolumna towarzyszących im samochodów miała w tych warunkach kłopoty z uformowaniem się i faktycznie etap zaczął się dopiero na 5 kilometrze.

Gdyby nie to, jazda mogłaby być przyjemna. Na trasie żadnych nadzwyczajnych podjazdów, a na ostatnich kilkudziesięciu km wręcz płasko tak, że kolarze mogli rozwinąć prędkość ponad 50 km/h. Nie cieszył się tym mocno przeziębiony Bradley Wiggins (Sky). Brytyjczyk miał kolejny czarny dzień i jego strata do lidera wzrosła do blisko 5 i pół minuty. Co gorsza, jak się wydaje, Wiggins stracił pozycję kapitana zespołu, a jego miejsce zajął 3. w klasyfikacji łącznej, Rigoberto Uran. Kolumbijczyk traci do Nibalego 2 minuty i 4 sekundy; drugi jest Cadel Evans z Australii (BMC), który ma 41 sek. straty.

Miejsca w ścisłej czołówce zachowali polscy kolarze: Przemysław Niemiec (Lampre - Merida) awansował na 7., a Rafał Majka (Saxo - Tinkoff) na 10. miejsce. Michał Gołaś (Omega Pharma - Quick Step) - na 42. pozycji.

W piątek najdłuższy etap tegorocznego Giro - 254 km z Busseto do Cherasco.