W kadrze na spotkanie z mistrzem Bundesligi znaleźli się mający ostatnio kłopoty zdrowotne Mariusz Jurkiewicz, Karol Bielecki i Paweł Paczkowski. Zabrakło natomiast kontuzjowanych od dłuższego czasu Michała Jureckiego, Patryka Walczaka i Piotra Chrapkowskiego.

Reklama

Niemiecki zespół w obecnej edycji LM stracił już trzy punkty. Zremisował na Węgrzech z Pick Szeged i przegrał w Brześciu z Mieszkowem. Podopieczni trenera Nikolaja Jacobsena mieli świadomość, że ewentualna porażka w Kielcach eliminuje ich praktycznie z walki o pierwsze miejsce w grupie.

Wynik spotkania otworzył w drugiej minucie Krzysztof Lijewski. Świetnie w mecz wszedł Filip Ivic, broniąc dwa rzuty rywali. Na 2:0 podwyższył rzutem z prawego skrzydła Tobias Reichmann. Na odpowiedź "Lwów" nie trzeba było długo czekać. Po trafieniach Madsa Larsena i Rafaela Gonzaleza był już remis 2:2 (6. min).

Od tego momentu obie drużyny grały bramka za bramkę. Kielecki zespół miał kłopoty z upilnowaniem Gonzaleza i Larsena. Obaj po kwadransie gry mieli na swoim koncie już po trzy bramki. W 17. minucie rzut karny po faulu na Julenie Aginagalde wykorzystał Karol Bielecki. Po czwartym już trafieniu popularnego „Koli” Vive prowadziło 9:8.

W dobrze do tej pory funkcjonującej kieleckiej maszynie coś się nagle zacięło. Już trzy minuty później po bramce Haralda Reinkinda goście prowadzili 11:9. Gospodarze zaczęli popełniać proste błędy. Vive ratowała tylko skuteczność Bieleckiego. Rozgrywający mistrzów Polski w 24. minucie zdobył swoją siódmą bramkę. Niewiele to jednak pomagało, bo niemiecki zespół cały czas prowadził dwoma, trzema trafieniami.

Na dwie minuty przed przerwą po indywidualnej akcji trafił Jurkiewicz (14:16). W ostatnich sekundach pierwszej połowy rzut Bieleckiego obronił Mikael Appelgren, ale dobitka Aginagalde była już skuteczna. Po 30 minutach Vive przegrywało 15:16.

Początek drugiej odsłony to popis niemieckiej drużyny. Po dwóch trafieniach Reinkinda i bramce Kima Ekdahla zespół trenera Jacobsena prowadził już 19:15 (35. min). Po chwili poprawił Andre Szmid i sytuacja Vive zrobiła się niewesoła.

Kielczanie mieli kłopoty z przedarciem się przez obronę rywala, a jak już się to udało, to świetnie na ogół interweniował Appelgren. W 41. minucie kontrę gości wykończył Marius Steinhauser i mistrz Bundesligi prowadził już 23:17. Ten sam zawodnik trafił pięć minut później i goście prowadzili już 26:18.

Reklama

Mistrzowie Polski wyglądali na pogodzonych już z porażką. Rywale natomiast grali spokojnie, do pewnej piłki, utrzymując wyraźne prowadzenie. W 53. minucie niemiecki zespół prowadził już 31:21. Ostatecznie ekipa kielecka przegrała 26:34.

Vive Tauron Kielce – Rhein-Neckar Loewen 26:34 (15:16)
Vive: Filip Ivic, Sławomir Szmal – Tobias Reichmann 4, Mateusz Kus 2, Julen Aginagalde 5, Karol Bielecki 8, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek, Krzysztof Lijewski 2, Mariusz Jurkiewicz 2, Paweł Paczkowski 1, Uros Zorman 1, Dean Bombac 1, Darko Djukic
Rhein Neckar: Andreas Palicka, Mikael Appelgren – Andre Szmid 6, Kim Ekdahl du Rietz 2, Gudjon Valur Sigurdsson, Dejan Manaskov 4, Rafael Gonzalez 7, Marius Steinhauser 3, Mads Larsen 5, Hendrik Pekeler 1, Patrick Groetzki, Michael Abt, Harald Reinkind 3, Gedeon Guardiola 1, Alexander Petersson 2
Kary: Vive – 4, Rhein-Neckar – 6 min.
Sędziowali: Oscar Raluy Lopez i Angel Sabroso Ramirez (Hiszpania)
Widzów: 4200.