Po raz pierwszy zdarzyło się również, że dwóch Polaków uplasowało się na dwóch czołowych miejscach na etapie.

Trasę długości 22,5 km, ze startem i metą na Stade Velodrome, Bodnar (Bora-Hansgrohe) pokonał w czasie 28.15, wyprzedzając o jedną sekundę Kwiatkowskiego (Sky). Trzecie miejsce, ze stratą sześciu sekund, zajął Brytyjczyk Chris Froome (Sky), który praktycznie przypieczętował zwycięstwo w całym wyścigu. Tuż za podium uplasował się czterokrotny mistrz świata w tej konkurencji Niemiec Tony Martin (Katiusza).

Przed Bodnarem trzy etapy w Tour de France wygrał Rafał Majka (2014, 2015), a jeden - Zenon Jaskuła (1993). Kwiatkowski również nigdy wcześniej nie uplasował się tak wysoko na etapie Wielkiej Pętli.

Życiowy sukces Bodnara

32-letni Bodnar jest specjalistą od jazdy indywidualnej na czas. Rok temu na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro zajął szóste miejsce, a w mistrzostwach świata w Katarze - czwarte. W Tour de France szczęście się do niego nie uśmiechało. Na 11. etapie do Pau uciekał przez ponad 200 km, a peleton doścignął go 250 metrów przed metą. Rok temu na jednym z odcinków mógł sięgnąć po zwycięstwo, ale ustąpił miejsca liderowi swojej drużyny Słowakowi Peterowi Saganowi. W sobotę powetował sobie te niepowodzenia, odnosząc życiowy sukces.

Trasa czasówki w Marsylii była płaska, z wyjątkiem 1200-metrowego stromego podjazdu do bazyliki Notre Dame de la Garde (średni kąt nachylenia 9,5 proc) oraz zjazdu.

Bodnar startował w jednej z pierwszych grup i wykręcił zdecydowanie najlepszy wynik. Nie zagrozili mu ani Tony Martin, ani inny mistrz świata Białorusin Wasyl Kiryjenka. Dopiero Kwiatkowski, który przed miesiącem w Krokowej na Kaszubach odebrał mu tytuł mistrza Polski, uzyskiwał porównywalne międzyczasy. Na pierwszym pomiarze "Kwiatek" wyprzedzał go o 6 sekund, a na szczycie podjazdu do bazyliki miał jeszcze zapas sekundy. Zjazd i ostatni odcinek do mety na Stade Velodrome Bodnar pokonał minimalnie szybciej.

Kolejni kolarze nie potrafili się zbliżyć do rezultatów dwóch Polaków. Hiszpan Alberto Contador przy bazylice miał dokładnie taki sam czas co Bodnar, ale na zjeździe stracił aż 21 sekund. Także ostatni zawodnik na trasie - Froome nie zagroził Polakom, choć prawie doścignął startującego dwie minuty wcześniej Francuza Romaina Bardeta.

Bardet spadł w klasyfikacji generalnej na trzecie miejsce, wyprzedzony przez Kolumbijczyka Rigoberto Urana, a niewiele brakowało, a zdystansowałby go także Hiszpan Mikel Landa. Reprezentant gospodarzy zachował nad nim tylko sekundę przewagi.

W niedzielę ostatni etap wyścigu, tradycyjnie kończący się na Polach Elizejskich w Paryżu.