Ferrand-Prevot powtórzyła sukces z 2015 roku. W sobotę pozostałe miejsca na podium zajęły Szwajcarka Jolanda Neff i Australijka Rebecca McConnell.

Mont Sainte Anne po raz drugi gości MŚ w tej dyscyplinie. To właśnie tam dziewięć lat temu swój jedyny dotychczas złoty medal zdobyła Włoszczowska (KROSS Racing Team). Tym razem nie była wymieniana w gronie faworytek. Obecny sezon okazał się dla niej wyjątkowo trudny. W marcu wystartowała w ekstremalnie ciężkim, wielodniowym wyścigu MTB w RPA. Ukończyła go mocno wyczerpana, z silną infekcją, z którą borykała się kilka tygodni. Choroba zakłóciła przygotowania do reszty sezonu i zmusiła polską multimedalistkę do zmiany planów startowych. Postanowiła jednak wystartować w mistrzostwach globu i ostatnie trzy tygodnie spędziła na zgrupowaniu wysokogórskim w amerykańskim Park City.

"Jutro czekają mnie prawdopodobnie najtrudniejszy w życiu wyścig MŚ. Powrót po kłopotach zdrowotnych i start z piątego rzędu to wyzwanie. Ale gdzie, jeśli nie tu? W moim szczęśliwym Mt. St. Anne. Świetnie być tak długo częścią rodziny MTB" - napisała w piątek na Instagramie Włoszczowska.

Po raz pierwszy w MŚ - jako juniorka - wystąpiła w 2000 roku. Dwa lata później zadebiutowała w seniorskich zmaganiach. Aż do soboty nigdy nie zajęła w tej imprezie miejsca gorszego niż siódme. Poza złotem z 2010 roku w dorobku ma także trzy srebra (2004, 2005 i 2013). Rok temu była piąta.

W sobotę startowała też Aleksandra Podgórska (Volkswagen Samochody Użytkowe), która była 52.