Dwukrotna srebrna medalistka olimpijska debiutowała w imprezie, w której zawodnicy rywalizują w dwuosobowych zespołach. Towarzyszyła jej koleżanka z grupy Kross-Spur Szwajcarka Ariane Luethi. W klasyfikacji generalnej zajęły trzecie miejsce.
Zwyciężyły była mistrzyni świata w kolarstwie górskim Dunka Annika Langvad i złota medalistka olimpijska z Rio de Janeiro w wyścigu szosowym ze startu wspólnego Holenderka Anna van der Breggen. Triumfatorki pokonały trasę w łącznym czasie 31 godzin, 26 minut i 41 sekund. Polsko-szwajcarska para straciła do nich godzinę, osiem minut i 27 sekund.
Włoszczowska uznała ten wynik za sukces. Razem z Luethi wyprzedziły wiele silnych duetów, a ona sama podkreśliła, że wcześniej nie miała żadnego doświadczenia w tego typu zawodach.
- opowiadała.
Podczas rywalizacji nie brakowało przygód. Zawodnicy nie mogli liczyć na pomoc techniczną i wszelkie problemy musieli rozwiązywać we własnym zakresie. Włoszczowska i Luethi miały sporo defektów. Na dwóch etapach Szwajcarka jechała z przebitą oponą. Jakby tego było mało, w połowie wyścigu Polce zaczęły doskwierać problemy zdrowotne.
– podkreśliła.
Włoszczowska cieszyła się także z udanego startu swoich kolegów z ekipy - Sergio Mantecona i Ondreja Cinka, którzy wygrali ostatni etap z metą w Val de Vie. W klasyfikacji generalnej Hiszpan i Czech zajęli 26. miejsce, tracąc blisko trzy godziny do zwycięzców – utytułowanego Szwajcara Nino Schurtera i jego rodaka Larsa Forstera.
– zakończyła Włoszczowska.