Dziennik Gazeta Prawana logo

PZKol chce sprzedać tor kolarski w Pruszkowie, by spłacić dług

3 października 2019, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tor w Pruszkowie
Tor w Pruszkowie/Newspix
Polski Związek Kolarski jest gotowy sprzedać tor w Pruszkowie, aby spłacić dług, który sięgnął już ok. 15 mln złotych. „To w tej sytuacji jedyne wyjście” – poinformowali w środę przedstawiciele PZKol.

Związek jest zadłużony od dziesięciu lat, a od grudnia 2016 roku nie jest w stanie wykonać prawomocnego wyroku sądu, nakazującego mu spłatę długu wobec firmy, która wybudowała tor w Pruszkowie - Mostostalu Puławy. Obecnie to kwota ok. 10 mln złotych.

Ponadto przeciwko PZKol toczy się ok. 80 spraw prowadzonych przez komorników sądowych w związku z niegospodarnością i zadłużeniem. Od wielu miesięcy PZKol ma zablokowane konta, nie dysponuje kompletną dokumentacją księgową, nie zatrudnia ani księgowego, ani szefa szkolenia, ani sekretarza generalnego. Nie ma też pieniędzy na bieżącą działalność.

„Łączne zadłużenie PZKol wynosi około 15 mln złotych, a wierzyciele to grupa około stu podmiotów, ale wciąż napływają nowe faktury. Wiele należności sprzed lat nie zostało uregulowanych i na dziś nie jesteśmy w stanie dokładnie oszacować długu” – przyznał wiceprezes PZKol Sebastian Rubin.

„To dobry moment, aby przeprosić wszystkich, którzy są przy kolarstwie, a przede wszystkim ministra sportu i turystyki Witolda Bańkę, sponsorów, zawodników, pracowników PZKol. Przepraszamy, że mamy taką sytuację, ale my jednak jej nie wykreowaliśmy” – dodał.

Obecny Zarząd PZKol, na czele z prezesem Krzysztofem Golwiejem, funkcjonuje od pięciu miesięcy. Działacze nie ukrywają, że doszło do „śmierci klinicznej PZKol” i nie widzą innego wyjścia niż sprzedaż pruszkowskiego welodromu. Deklarują gotowość współpracy z innym z wierzycieli – Ministerstwem Sportu i Turystyki (dług ok. 1,3 mln zł), choć szef resortu Witold Bańka we wtorkowym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” oświadczył, że nie widzi już w PZKol partnera do rozmów.

W poniedziałek, realizując wniosek Mostostalu Puławy, komornik sądowy zajął na torze w Pruszkowie maszyny startowe oraz urządzenia do pomiaru czasu. To mocno komplikuje przygotowania kadry do rozpoczynających się 16 października mistrzostw Europy w Apeldoorn.

Na spłatę długu nie chce już dłużej czekać prezes Mostostalu Puławy Tadeusz Rybak, który zaznaczył, że tylko dobra wola jego firmy sprawiła, że „wyciszono” komornika na mistrzostwa świata, które odbyły się w Pruszkowie na przełomie lutego i marca, oraz w ostatni weekend, gdy rozgrywano mistrzostwa kraju.

„Od ponad 20 lat sponsorujemy klub kolarski w Puławach, na który wydaliśmy dużo więcej niż dziesięć milionów, jakie dzisiaj łącznie z odsetkami nam się należą od PZKol. Teraz już nie będziemy wyciszać komornika i pozwolimy mu działać. Dziesięć lat czekania na pieniądze to jakieś kuriozum. Zrobimy wszystko, żeby pieniądze odzyskać” – podkreślił Rybak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj