- dodała Panfil, najlepsza polska biegaczka maratońska w historii, mistrzyni świata z Tokio (1991).
Nie tylko ona uważa, że do czasu Kipchoge należy podejść z dużym dystansem. Także sędzia międzynarodowy IAAF Janusz Rozum jest zdania, że bieg Kenijczyka w Wiedniu miał niewiele wspólnego ze sportem i słusznie nie uznano wyniku 1:59.40.
- skomentował Rozum.
W sumie Kipchoge miał 41 tzw. zająców. Nie tylko mieli dbać o odpowiednie tempo biegu, ale także tworzyli swoisty wachlarz, który miał ochraniać Kenijczyka przed nieoczekiwanymi podmuchami wiatru.
- wspominała Panfil, triumfatorka prestiżowych maratonów w Nowym Jorku, Bostonie, Londynie, Tokio i Nagoi.
To jednak nie kwestia tzw. zająców wzbudziła najwięcej emocji w biegu Kipchoge. Jak się później okazało mnóstwo spekulacji wywołały... buty, w których biegł.
- zaznaczył Rozum.
Panfil wspominała, że w jej czasach nie zawracano sobie szczególnie głowy tym, w czym się biegło. - przyznała i dodała:
Rozum z kolei uważa, że World Athletics (IAAF) ma teraz poważny problem i sam jest ciekaw, jakie będzie rozwiązanie, choć on widzi tylko jedno. Jest on zdania, że jedynie wycofanie tego typu butów z rywalizacji zakończy wszelkie spekulacje.
- podkreślił.
Rozum zasugerował nawet, że należałoby sprawdzić, w jakich butach biegł Kipchoge, gdy w 2018 roku ustanawiał rekord świata w Berlinie.
- analizował Rozum.
Decyzji World Athletics można spodziewać się jeszcze w listopadzie.