Dziennik Gazeta Prawana logo

Wynik Kipchoge w maratonie wzbudza zachwyt i... wątpliwości

13 października 2019, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Eliud Kipchoge
Eliud Kipchoge/PAP/EPA
Kenijczyk Eliud Kipchoge jako pierwszy człowiek pokonał maraton poniżej dwóch godzin (1:59.40). Jego sobotni wyczyn w Wiedniu wzbudza u wielu zachwyt, ale i sporo wątpliwości.

mówi m.in. Marcin Lewandowski. - twierdzą sceptycy.

To, że Kipchoge stworzono sztucznie idealne warunki do biegania, to pewne. Miał nie tylko 41 tzw. zająców, którzy się wymieniali i byli odpowiedzialni za narzucenie idealnego tempa, ale i jechał obok niego samochód, który cały czas mówił Kenijczykowi, jakie ma międzyczasy. On sam miał skupić się wyłącznie na bieganiu. Trudno zatem porównać to wszystko ze zwykłą rywalizacją w maratonie, gdzie wiele zależy od przypadku.

- przyznał później 34-letni Kipchoge, mistrz olimpijski z Rio de Janeiro.

Czas nie może zostać uznany przez World Athletics (dawniej IAAF) za rekord świata. Szereg warunków do tego nie zostało spełnionych. Co oznacza, że rekordowy wynik nadal wynosi 2:01.39 i należy do... Kipchoge. Kenijczyk uzyskał go przed rokiem w Berlinie.

- skomentował na mecie. Nie było widać po nim zmęczenia i wydawało się, że gdyby zaistniała taka potrzeba, Kenijczyk mógłby biec dalej.

Jego wyczyn jest godny podziwu, jego mentalna siła i forma fizyczna czymś niespotykanym. Ale prawdą jest także, że koncern chemiczny Ineos, który był głównym sponsorem całej akcji, nie pozostawił żadnego marginesu błędu. O wszystko zadbano. Najmniejszy szczegół tego biegu został zaplanowany. Tym bardziej, że już jedna próba się nie udała - w 2017 roku na torze Formuły 1 w Monzie także było wszystko przygotowane, ale Kipchoge wtedy nie zdołał pokonać granicy dwóch godzin w maratonie.

O przypadku w sobotę nie mogło być mowy. Nawet Wiedeń jako miejsce rozgrywania zdarzenia nie został wybrany przypadkowo. Główna aleja w stolicy Austrii latem została w dużej mierze całkowicie wyremontowana, leży świeży, równy asfalt. Nie ma na niej zakrętów, dzięki temu Kipchoge nie musiał zwalniać tempa, a pętla miała 9,6 km.

A 41 tzw. zająców, którzy regularnie się wymieniali na trasie, nie musiało kontrolować czasu, bo wystarczyło, że podążali za czerwoną laserową linią, która im wskazywała, jakie tempo muszą utrzymywać. Także buty zostały dobrane tak, żeby zapewnić Kipchoge jak największy komfort. Zostały wyprodukowane specjalnie dla niego i miały specjalną podeszwę.

Do samego końca nie było wiadomo także, o której godzinie rozpocznie się bieg. Zostało to ustalone dopiero w piątek, bo organizatorzy chcieli zapewnić jak najlepsze warunki pogodowe.

Nic dziwnego, że te wszystkie "zabiegi" organizatorów były przez wielu krytykowane. "Ale biec Kipchoge musi sam, to jest decydujące" - tłumaczono, a szef Ineos Jim Ratcliffe dodał: .

Francuska gazeta "L'Equipe" z podziwem napisała: "Eliud Kipchoge na nowo pokazuje maraton". Z kolei "Daily Mail" uważa: "To był tylko pokaz kunsztu techniki i nauki".

Co dalej z karierą Kipchoge? On sam na razie nie chciał odpowiadać na te pytania. Bez wątpienia jednak pokazał, że złamanie granicy dwóch godzin w maratonie jest możliwe, a zrobienie tego w regularnym biegu jest tylko kwestią czasu.

W 2003 roku rekord świata wynosił 2:04.55. Od tego momentu sześciokrotnie - za każdym razem w Berlinie - go poprawiano.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj