Dziennik Gazeta Prawana logo

Przełożenie igrzysk to potężny cios dla japońskiej gospodarki

24 marca 2020, 17:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Igrzyska przełożone
Igrzyska przełożone/PAP/EPA
Decyzja o przełożeniu igrzysk olimpijskich w Tokio na przyszły rok będzie potężnym ciosem dla japońskiej gospodarki. Według agencji Kyodo premier Shinzo Abe liczył na wpływy z imprezy w wysokości 32 bilionów jenów, czyli ok. 290 miliardów dolarów.

W obliczu pandemii koronawirusa Międzynarodowy Komitet Olimpijski praktycznie nie miał wyboru, tym bardziej że naciskały go rozmaite środowiska sportowe. W historii igrzysk zdarzało się, że trzeba było je odwołać, ale jeszcze nigdy nie zostały przełożone.

Ten ruch będzie miał w ostatecznym rozrachunku mniejszy wpływ na japońską gospodarkę niż gdyby olimpiada nie odbyła się w ogóle. Jak wynika z wyliczeń Junichiego Makino, szefa firmy SMBC Nikko Securities, zajmującej się analizami ekonomicznymi, przełożenie igrzysk spowoduje straty o równowartości ponad 6 miliardów dolarów, natomiast ich odwołanie kosztowałoby gospodarzy prawie 12 razy więcej.

Japonia może więc uniknąć tego drugiego czarnego scenariusza, ale wyzwaniem będzie dopięcie budżetu choćby na 2020 rok. Jeszcze do niedawna Abe utrzymywał, że igrzyska rozpoczną się zgodnie z planem 24 lipca, a impreza miała być potężnym zastrzykiem dla trzeciej gospodarki świata. Liczono nawet na 290 miliardów dolarów, uwzględniając dochody z wszystkich projektów, które będą kontynuowane po zakończeniu zmagań olimpijskich do 2030 roku.

Tokio było już praktycznie gotowe na największą sportową imprezę świata. Wybudowano m.in. Stadion Narodowy za ok. 1,4 miliarda dolarów oraz luksusowe apartamenty przeznaczone na wioskę olimpijską.

Dziennikarze Kyodo oceniają, że pierwotny termin igrzysk był dla Japonii szczególnie ważny, ponieważ w kraju może niebawem rozpocząć się recesja. Sugerują to dane dotyczące PKB już z okresu od października do grudnia ubiegłego roku - czyli przed rozpoczęciem światowego kryzysu związanego z koronawirusem.

 - powiedział Takahide Kiuchi, ekonomista instytutu Nomura. Jego zdaniem Japonię czekają cztery z rzędu kwartały z ujemnym przyrostem. To byłby najdłuższy taki okres od kryzysu finansowego w latach 2008-2009.

Poza aspektem finansowym igrzyska miały też być ważnym wzmocnieniem psychologicznym japońskiego narodu, który wciąż zmaga się z efektami trzęsienia ziemi, tsunami i katastrofy nuklearnej w Fukushimie w 2011 roku. Podobną rolę spełniały igrzyska w Tokio w 1964 roku, kiedy kraj próbował zostawić za sobą lata wyniszczającej wojny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj