Australijska triathlonistka Mirinda Carfrae nie zdołała ukończyć wirtualnej rywalizacji na trenażerze przez... męża, który niechcący odłączył wtyczkę z gniazdka. "Co za idiota!" - denerwowała się trzykrotna mistrzyni świata w rywalizacji Ironman.
W czasie, gdy pandemia koronawirusa paraliżuje niemal wszystkie imprezy na świecie, sportowcy korzystają z możliwości rozgrywania wirtualnych zawodów. Carfrae brała udział w pierwszej edycji "Ironman VR Pro Challenge" z Amerykanką Jocelyn McCauley, Kanadyjką Angelą Naeth i reprezentantką RPA Jeanni Seymour.
Podczas pokonywania 90 km na rowerze stacjonarnym wykluczyła ją jednak "awaria" techniczna. Wszystkiemu winien był jej mąż Tim O'Donnell.
"Postanowił przynieść mi moje trofea, żeby mnie zmotywować, i kiedy przechodził za mną, potknął się i wtyczka wyskoczyła z gniazdka. Co za idiota!" - relacjonowała Carfrae.
W zawodach ostatecznie triumfowała McCauley, przed Naeth i Seymour.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Tematy: triathlon