Wspólne stanowisko w tej sprawie przedstawili Minister Sportu i Turystyki RP Kamil Bortniczuk, Minister Kultury Republiki Estońskiej Piret Hartman, Minister Edukacji, Nauki i Sportu Republiki Litewskiej Jurgita Siugzdiniene oraz Minister Edukacji i Nauki Republiki Łotewskiej Anda Caksa.
My, ministrowie sportu państw bałtyckich i Polski potępiamy wysiłki Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) zmierzające do przywrócenia udziału zawodników z państw-agresorów, czyli Rosji i Białorusi w zawodach międzynarodowych. W czasie gdy wolne, demokratyczne kraje jednoczą swoje siły, aby zwiększyć wsparcie dla Ukrainy w walce ze zbrojną agresją Rosji wspieranej przez swojego sojusznika - Białoruś i aby nałożyć kolejne sankcje na Rosję jako państwo sponsorujące terroryzm, MKOl zaczyna poszukiwać szczególnych form udziału zawodników z Rosji i Białorusi w międzynarodowych zawodach sportowych, w tym w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 r, pozwalając tym samym na wykorzystywanie sportu do legitymizacji agresywnej wojny Rosji z Ukrainą i do odwracania uwagi od tej wojny - głosi komunikat.
Podkreślono w nim konieczność postawienia przed wymiarem sprawiedliwości sprawców zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa. Biorąc pod uwagę autonomię ruchu sportowego wzywamy wszystkie międzynarodowe organy sportowe do przyjęcia takiego stanowczego podejścia. Od chwili decyzji podjętej przez Zarząd MKOl dnia 28 lutego 2022 r. okoliczności nie uległy zmianie" - oceniono.
Ministrowie sportu państw bałtyckich i Polski wyrazili przekonanie, że przywrócenie udziału Rosjan i Białorusinów w zawodach międzynarodowych może również postawić w trudnej sytuacji zawodników, nakładając na nich dodatkową presję związaną z rywalizacją z Rosjanami i Białorusinami lub przebywaniem z nimi i ich kibicami podczas imprez sportowych.
Sygnatariusze stanowiska podkreślili, że "nadal będą wspierać ukraińskich zawodników, trenerów, członków personelu sportowego, interesariuszy i ich kraj oraz bronić wspólnych wartości i interesów wolnych, demokratycznych państw".
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.