Wachowski nagrywał Kuleszę telefonem
O sprawie poinformował serwis "weszlo.com". W nocy po inauguracji mistrzostw świata U20 kobiet w hotelu Courtyard Katowice City Center odbyła się tradycyjna kolacja z udziałem oficjeli, w tym gościa honorowego, Gianniego Infantino.
Z relacji czterech członków zarządu PZPN i pracowników federacji, do których dotarli dziennikarze po "zakrapianej imprezie dwóch działaczy postanowiło odprowadzić zmęczonego trudami wieczoru Kuleszę. Gdy jeden z nich pomagał dostać się będącemu pod wpływem alkoholu prezesowi do pokoju, spostrzegł, że drugi… nagrywa całą sytuację telefonem. Tym kimś był sekretarz generalny Łukasz Wachowski. Nagrywani byli natomiast Kulesza oraz pomagający mu prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej Bartosz Ryt" - czytamy na "weszlo.com".
Ryt miał się zorientować, że Wachowski wszystko nagrywa. Zażądał od niego dostępu do telefonu i skasował filmik. Następnego dnia poinformował o wszystkim prezesa PZPN, który wezwał swojego podwładnego na rozmowę. Sekretarz generalny miał się do przyznać do popełnionego czynu. Jak donosi "weszlo.com" Wachowski miał tłumaczyć Kuleszy, że nagranie miało skompromitować nie jego, a uznawanego za opozycję prezesa Ryta.
Ryt potwierdza, Kulesza i Wachowski zaprzeczają
Ryt w rozmowie telefonicznej z "weszlo.com" potwierdził, że doszło do takiego zdarzenia. No tak, to prawda. Ale nie chcę się teraz do tego odnosić - powiedział. Natomiast Kulesza wyraził zdziwienie. Nie wiem skąd pan takie rzeczy wie. Ja pierwszy raz o tym słyszę. Potwierdzam jedynie, że mieliśmy kolację - podkreślił prezes PZPN.
"Weszlo.com" o komentarz do całej sprawy poprosiło też Wachowskiego. Główny bohater afery taśmowej w PZPN nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi, ale niczemu nie zaprzeczył. Deklarował lojalność Kuleszy i zapewniał, że nic co zrobił, nie miało "postawić prezesa w złym świetle". Żaden film się nie pokazał. Żadnego przekazu stamtąd nie ma. Nikt stamtąd nic nie wyniósł, co miałoby oczerniać czy prezesa, czy też mnie, czy też Bartka - powiedział "weszlo.com" Wachowski.
Po kilku minutach od rozmowy sekretarz generalny związku przysłał do redakcji "weszlo.com" swój komentarz do afery taśmowej w PZPN. Od kilku tygodni jestem obiektem ataku ludzi, którzy za wszelką cenę, bezprawnie, nieetycznie i wbrew faktom - próbują za pośrednictwem mediów rozpowszechnić negatywne informacje uderzające w mój wizerunek. Sytuacja ta nasiliła się po publikacji o moim rzekomym ubieganiu się w kolejnej kadencji o stanowisko prezesa PZPN, co także było nieprawdą. Tym razem w odbiegający od rzeczywistości sposób opisywane jest bardzo dobre i owocne spotkanie z szefem FIFA. Ze strony polskiej uczestniczyły w nim osoby pozostawające w bardzo dobrych, przyjacielskich wręcz relacjach na co dzień współpracujące blisko ze sobą. Sugerowana narracja nastawiona jest na wywołanie konfliktu a także bezpodstawne uderzenie w wizerunek PZPN. Żaden film nie powstał a tym samym rozmawiamy o sytuacji, która nie miała miejsca - napisał Wachowski.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
