Trener Jagiellonii bał się o swoich piłkarzy
O aferze w Ekstraklasie poinformowała "Wirtualna Polska". Do sytuacji doszło w końcówce poprzedniego sezonu. Jagiellonia walczyła o drugie miejsce na podium, które gwarantowało grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
Ośmiu podopiecznym Siemieńca groziło, że jeśli w przedostatnim meczu sezonu zostaną ukarani przez sędziego żółtą kartką, to nie będą mogli wystąpić w spotkaniu kończącym rozgrywki.
Siemieniec napisał do sędziego
Trener Jagiellonii chyba chciał się zabezpieczyć na taką ewentualność. Siemieniec na jednym z komunikatorów napisał do sędziego asystenta, Arkadiusza Kamila Wójcika.
- "Witam Panie Sędzio".
- "Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować".
- "Mamy finał sezonu u siebie".
- "Chodzi mi o branie tego pod uwagę i pewną rozwagę".
- "Czasami sa sytuacje ze ktos jest pol na pol, albo pracuje na kartkę".
- "Paweł" to Paweł Raczkowski z Warszawy, sędzia meczu GKS Katowice - Jagiellonia, który zacznie się o 14.45.
Sędzia Wójcik odpisał szkoleniowcowi drużyny z Białegostoku.
- "Akurat on w takich »tematach« jest bardzo dobry. Proszę go wziąć poprostu na bok i powiedzieć kto jest zagrożony i zależy Panu na informacji chwilę wczesniej, ze cos sie może wydarzyć, że właśnie odpuścił komuś kartkę i trzeba tego zawodnika zdjąć albo niech on naprawdę uważa".
Trener Siemieniec zastosował się do rad sędziego
Później Wójcik zrzut ekranu z rozmowy z trenerem Jagiellonii wysyła sędziemu Raczkowskiemu, a w kolejnej wiadomości dopisuje: "Pozdrawiam z Japonii", z emotikonami piłki i okularów przeciwsłonecznych. Raczkowski odpowiedział Wójcikowi: "Pozdrawiam serdecznie". - informuje "Wirtualna Polska".
Siemieniec zastosował się do rad Wójcika. Przez rozpoczęciem meczu w Katowicach podszedł do sędziego Raczkowskiego. Jak wynika wynika z ustaleń "Wirtualnej Polski" trener Jagiellonii w krótkiej rozmowie z arbitrem poruszył temat kartek.
Mecz z GKS kończy się wynikiem 2:2. Tylko jeden z piłkarzy Jagiellonii obejrzał w nim żółty kartonik. W dodatku ten, któremu nie groziło zawieszenie.
Sprawa nie wygląda dobrze. Etycznie wydaje się wątpliwa. PZPN podobno o wszystkim wiedział, ale nie wyciągnął żadnych konsekwencji, bo w przepisach zabroniony jest tylko kontakt przedstawicieli klub z sędziami, a o kontaktach trenera drużyny z arbitrami w regulaminie nie ma mowy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
