W 2018 roku w wyniku liberalizacji rynku firmy bukmacherskie stały się największymi sponsorami brazylijskiego futbolu. Ich logotypy widnieją na koszulkach większości klubów, ponadto sponsorują turnieje, wykupują prawa do nazw stadionów czy finansują transmisje telewizyjne, jak również wykorzystują w reklamach wizerunki gwiazd "Canarinhos", jak Neymar, Vinícius Junior.
Prezydent uznał bunt drużyn za bzdurę
Jak wynika z rocznych sprawozdań, w ubiegłym roku "bets" odpowiadały za 7,9 procent przychodów klubów brazylijskiej ekstraklasy. Wśród zespołów opierających się głównie na finansowaniu przez firmy bukmacherskie znalazły się m.in. Corinthians (17,3 proc. przychodów) czy Flamengo (12,6).
W tym roku stopień zależności spadł z 18 do 13 proc., ponieważ zmniejszyła się liczba klubów posiadających sponsorów z branży bukmacherskiej. Wartość bezpośrednich umów sponsorskich w 2026 roku wyniosła 977 milionów reali (ok. 191 mln dolarów), podzielonych na pięć zespołów: Flamengo (52,6 mln dol. rocznie), Corinthians (29,4 mln), Sao Paulo (22 mln), Palmeiras (19,6 mln) i FC Santos (13,7 mln).
W zeszłym tygodniu został opublikowany specjalny manifest, w którym kluby z brazylijskiej Serie A stanęły w obronie regulowanego rynku zakładów wzajemnych, ostrzegając, że pomysł prezydenta Luli doprowadzi do "końca brazylijskiego futbolu". Lula uznał bunt drużyn za bzdurę.
Zakaz nie doprowadzi do upadku ligi brazylijskiej
Eksperci uważają, że ewentualny zakaz może spowodować problemy finansowe wielu ekip, o ile nie zapewni się im okresu przejściowego. Doradca Moises Assayag z Channel Associados wyjaśnił agencji EFE, że zakaz nie doprowadzi do upadku ligi brazylijskiej, ale może stanowić zagrożenie w przypadku braku znalezienia alternatywnych rozwiązań, biorąc pod uwagę, jak wiele zespołów jest głównie sponsorowanych przez firmy bukmacherskie. Jego zdaniem obecna kondycja finansowa brazylijskich drużyn jest dramatyczna i każda utrata przychodów może ją pogłębić.
Sponsoring przez firmy typu "bets" nie ogranicza się jedynie do brazylijskich zespołów. W 1/8 finału tegorocznych Copa Libertadores i Copa Sudamericana 23 zespoły z 32 z całej Ameryki Południowej wspierane były przez takiego typu firmy, jednakże kontrakty np. z argentyńskimi klubami takimi, jak River Plate, Boca Juniors czy Racing, nie opiewają na takie wysokie kwoty, jak te którymi dysponują drużyny z Brazylii (ok. 2,5-7,5 mln rocznie).
Według Assayaga największe brazylijskie zespoły są zdolne do utrzymania się bez wsparcia bukmacherów i mają szansę utrzymać dominację w rozgrywkach, aczkolwiek inne ekipy takich możliwości nie mają, co może spowodować, że znacznie mniej drużyn z tego kraju będzie docierało do decydujących faz zmagań międzynarodowych.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
