Podopieczni Jerzego Brzęczka wszystko mieli we własnych rękach. Do pojedynku z Włochami przystępowali z kapitalnym bilansem. Biało-czerwoni na koncie mieli komplet zwycięstw i stosunek bramek 26-2. W rewanżu z Włochami bezpośredni awans zapewniała im nawet jednobramkowa porażka. Niestety nasze młode orły w Pescarze doznały klęski.
Cud, że do przerwy Polacy przegrywali tylko 0:2
Po pierwszej połowie nasi piłkarze schodząc do szatni mogli się cieszyć, że stracili tylko dwa gole. Gospodarze w tej części spotkania byli wyraźnie lepsi. Już w 2. minucie powinno być 1:0. Cher Ndour z pięciu metrów uderzył głową, ale Marcel Łubik popisał się fantastyczną interwencją.
To było tylko ostrzeżenie dla naszej obrony, która grała wyjątkowo nerwowo. Przez to mnożyły się w tej formacji błędy i straty. Brak pewności i zdecydowania w defensywie biało-czerwonych dobrze było widać przy pierwszym trafieniu dla Włochów. Ich nieporadność w 16. minucie wykorzystał Luca Koleosho.
Nieco ponad dziesięć minut później było już 2:0. Tym razem Ndour wykazał się większą precyzją i Łubik po raz drugi w tym meczu musiał wyjąć piłkę z siatki.
Ndour pokonał Łubika strzałem z własnej połowy
Po stracie drugiego gola sytuacja w tabeli naszej grupy uległa zmianie. Teraz to Włosi byli na pierwszym miejscu, które daje bezpośredni awans do młodzieżowych mistrzostw Europy. Polacy, by znów wskoczyć na fotel lidera potrzebowali jednej bramki.
Niestety po przerwie gra Polaków nie wyglądała lepiej niż w pierwszej części spotkania. Na 3:0 w 54. minucie podwyższył Ndour, który pokonał Łubika strzałem z własnej połowy. W 59. minucie czwartą bramkę dla reprezentacji Italii zdobył Luca Lipani. W tym momencie było już jasne, że ten mecz zakończy się wysoką porażką Polaków. Ostatecznie gospodarze wygrali 6:2 i zapewnili sobie bezpośredni awans do MME.
Porażka Polaków w Pescarze nie przekreśla ich szans na bezpośredni awans z drugiego miejsca, ale teraz los biało-czerwonych zależy od wtorkowe rozstrzygnięcia w grupie F. A konkretnie od końcowego rezultatu w meczu Irlandia Północna - Grecja. Awans biało-czerwonym zapewni remis lub zwycięstwo gospodarzy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
