Kiedy trenuje reprezentacja Polski, Leo Beenhakker chce mieć święty spokój. Dlatego często zamyka treningi przed kibicami i dziennikarzami. Dziś selekcjoner naprawdę się wściekł. Wszystko przez to, że nad boiskiem latał helikopter stacji TVN. Gdyby mógł, Beenhakker chętnie by go zestrzelił!
Helikopter latał nad murawą ponad pół godziny. Wynajęła go stacja TVN. Hałasująca maszyna zdenerwowała trenera Beenhakkera, bo - jak twierdził - psuła mu zajęcia.
"Poprosiłem znajomego Austriaka, żeby pojechał do domu po bazookę. Przyjechał, pokazał sprzęt i helikopter wreszcie odleciał" - wyjaśnił później de Zeeuw, menedżer reprezentacji, dziennikarzom.
Dopiero kiedy helikopter odleciał Beenhakker odetchnął z ulgą i wrócił do zajęć z drużyną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|