Artur Boruc jest znany z poczucia humoru, ale ostatni żart polskich kibiców, jaki krąży po internecie, wcale go nie śmieszy. Na Euro zagramy kolejno: mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor - zakładają fani. "Niespecjalnie przypadło mi to do gustu" - krótko mówi "Boruk".
Boruc wolałby, żeby kibice wierzyli w swoją drużynę. "Chciałbym, aby mieli inne zdanie o zespole, który pierwszy awansował na mistrzostwa Europy i jego reprezentacją ich wszystkich. Oczywiście kibice mają prawo myśleć, że nasza gra będzie wyglądała tak, jak na ostatnich dwóch mundialach, ale chciałbym, żeby się mylili" - kontynuuje bramkarz Celtiku.
Pierwszy bramkarz reprezentacji denerwuje się trochę niemieckimi prowokacjami w gazetach. "Artykuły, w których pomniejszają nasze dokonania, albo wymyślone wywiady z Leo Beenhakkerem mogą świadczyć o tym, że boją się nas bardziej niż my ich" - analizuje na łamach "Rzeczpospolitej".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|