Jakuba Błaszczykowskiego zapamiętamy jako wielkiego pechowca. Podczas przygotowań do Euro 2008, tuż przed turniejem nabawił się kontuzji i musiał wracać do domu. Polak długo nie chciał rozmawiać o tamtych chwilach. Okazuje się, że przekręcona wypowiedź, której udzielił tuż przed wyjazdem z obozu, mogła mu się odbić czkawką.
Błaszczykowski nie lubi zamieszania wokół własnej osoby. "Chciałem się wyciszyć, wyzdrowieć, wrócić do wysokiej
formy" - tłumaczy przyczyny swojego milczenia. To co najbardziej go zabolało to fakt, że jedna przekręcona wypowiedź mogła narobić mu kłopotów w Borussii Dortmund, gdzie gra na co
dzień. "Pojawiły się w polskich mediach - ponoć - moje słowa o złych decyzjach lekarzy z Dortmundu. Nigdy ich nie powiedziałem, a świat jest dziś mały. Miałem z tego powodu
nieprzyjemności, a to nie jest piłkarzowi potrzebne przed sezonem i w jego trakcie" - tłumaczy "Sportowi". Teraz jednak zaczyna się nowy sezon i nowe eliminacje, w
których weźmie udział nasza reprezentacja. Na początek mecz z Ukrainą, na który Kuba dostał powołanie. O Euro nie chce już mówić. "Postawiłem na mistrzostwach Europy kropkę.
Temat jest zamknięty, zaczynamy nowe rozdanie" - kończy krótko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|