Dziennik Gazeta Prawana logo

Zobacz, jak Lech upokorzył Wisłę!

14 września 2008, 16:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To miał być hit kolejki - i był! Piętnaście tysięcy widzów zobaczyło w Krakowie pięć goli i piłkarską Ekstraklasę od najlepszej strony. Po znakomitym widowisku Lech Poznań upokorzył Wisłę, wygrywając z mistrzem Polski aż 4:1. Zobacz wszystkie gole!



0:1 Rafał (5), 0:2 Robert (8), 0:3 Tomasz (41), 1:3 Rafał (51), 1:4 Robert (58)

Mecz znakomicie ułożył się dla Lecha. Piłkarzy Franciszka Smudy już w 5. minucie na prowadzenie wyprowadził Rafał Murawski, który popisał się fantastycznym wolejem z 16. metra.

Nie minęły trzy minuty, a goście świętowali kolejnego gola. Z rzutu wolnego strzelał Semir Stilic, a piłka po drodze odbiła się jeszcze od Roberta Lewandowskiego i wpadła do wiślackiej bramki.

Potem gospodarze próbowali przejąć inicjatywę, ale chyba cały czas mieli w głowach dwie szybko stracone bramki. Sygnał do lepszej gry dał dopiero Rafał Boguski, który w przeciągu kilku minut dwukrotnie znalazł się w niezłej sytuacji, ale nie potrafił skierować piłki do bramki.

W 41. minucie losy meczu były już praktycznie rozstrzygnięte. Sławomir Peszko zagrał prostopadłą piłkę do Tomasza Bandrowskiego, który popędził na bramkę Wisłę i mimo asysty dwóch obrońców oddał strzał na bramkę strzeżoną przez Mariusza Pawełka. Uderzenie było co prawda mocne, ale w sam środek bramki, więc bramkarz Wisły powinien bez problemu chwycić piłkę. No właśnie... Powinien...

Po przerwie kibice "Białej Gwiazdy" wreszcie przypomnieli sobie, że ich ulubieńcy potrafią grać w piłkę. Piłkarze Wisły wymienili między sobą kilka krótkich podań, piłka w końcu trafiła do niepilnowanego Boguskiego, który spokojnie strzelił obok Kotorowskiego.

Po chwili nadzieje mistrzów Polski na korzystny wynik definitywnie rozwiał Robert Lewandowski, który w sytuacji "sam na sam" nie dał najmniejszych szans Pawełkowi.

Wynik do końca nie uległ już zmianie.

Piotr Madejski (11)

Pod koniec pierwszej połowy zanosiło się na bójkę kibiców obu drużyn i na stadionie pojawili się policjanci. Sędzia przerwał mecz, zawodnicy zeszli do szatni. Gra została wznowiona po 10-minutowej przerwie, kiedy na trybunach było już spokojnie.

W 33. minucie rzutu karnego dla Górnika nie wykorzystał Tomasz Hajto, który nie trafił w bramkę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj