Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia CFR Cluj, czyli od nędzy do pieniędzy

18 września 2008, 00:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeszcze sześć lat temu CFR Cluj grał w rumuńskiej III lidze, we wtorek pokonał na wyjeździe Romę w pierwszym meczu Ligi Mistrzów. Chyba nigdzie w Europie nie udało się w takim tempie stworzyć klasowego zespołu - pisze DZIENNIK.

Wszystko dzięki pieniądzom Arpada Paszkanego. W 2002 r. zainwestował w klub i po dwóch latach cieszył się z awansu do ekstraklasy. Tam z sezonu na sezon zespół piął się go góry. Dwa lata temu Paszkany postanowił oprzeć skład na obcokrajowcach. Obecnie w kadrze jest ich aż 20. Szczególnie upodobał sobie Portugalczyków i graczy z Ameryki Południowej. Latem tego roku sprowadził nawet Hugo Alcantarę, który zawodził w Legii Warszawa.

Paszkany woli przeciętnych obcokrajowców niż Rumunów, bo uważa, że rodzimych graczy łatwiej mogą przekupić przedstawiciele Dinama i Steauy. W Rumunii od dziesiątek lat rządzą kluby z Bukaresztu, które dominację zawdzięczają nie tylko ambitnej walce ich piłkarzy na boisku.

Paszkany postanowił rzucić wyzwanie potentatom ze stolicy, co szczególnie wściekło Gigiego Becalego. Właściciela Steauy sukcesy CFR drażniły tym bardziej, że Paszkany ma węgierskie korzenie, a Becali znany jest z nacjonalistycznych poglądów i niechęci do mniejszości narodowych. "Paszkany? A o czym ja mam z nim rozmawiać? Niech on kupi sobie najpierw jakieś porządne ubrania" wyśmiewał konkurenta.

Becalemu od lat zarzuca się prowadzenie nielegalnych interesów, ale i Paszkany miał sporo problemów z prawem. Był oskarżony o pranie brudnych pieniędzy, szantaż i działanie w zorganizowanej grupie przestępczej.

Kontrowersyjny biznesmen nie skąpił środków na stworzenie w Klużu wielkiego klubu. Najdroższym nabytkiem był sprowadzony za 2,5 mln euro Alvaro Pereira z Argentinos Juniors, 1,5 mln kosztował Youssouf Kone z Rosenborga Trondheim. Obaj trafili do tego klubu już po zdobyciu przez CFR mistrzostwa, gdy klub przełamał 17-letni okres dominacji klubów z Bukaresztu.

Początek nowego sezonu był jednak fatalny w wykonaniu mistrzów. Po czterech meczów bez zwycięstwa posadę stracił trener Ioan Andone. Jego następcą został dotychczasowy asystent Maurizio Trombetta. Nie mający jednak żadnego doświadczenia Włoch miał prowadzić drużynę tylko tymczasowo, ale jeśli zespół będzie dalej grać tak jak w Rzymie, to raczej nie straci posady. Choć mówi się, że klub ma poprowadzić Ukrainiec Oleg Protasow.

>>>Zobacz sensacyjną porażkę Romy

Wygraną w Rzymie mistrzowie Rumunii zawdzięczają w ogromnej mierze Emmanuelowi Juanowi Culio. Argentyńczyk w Klużu gra od roku, a wcześniej nie był żadną gwiazdą. Trafił do Rumunii z chilijskiego klubu La Serena. Culio zgłosił akces do reprezentacji Rumunii. "Kilku obcokrajowców z Klużu może dołączyć do mojego zespołu, jeśli tylko dostaną rumuńskie obywatelstwo" powiedział selekcjoner Victor Piturca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj