Dziennik Gazeta Prawana logo

Gerrard pobił didżeja, bo grał złą muzykę

31 grudnia 2008, 15:01
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Wiadomo już, dlaczego lider Liverpoolu Steven Gerrard pobił didżeja tak, że wylądował w areszcie i może pójść do więzienia na pięć lat. Angielskiemu gwiazdorowi nie spodobała się... muzyka puszczana w klubie Lounge Inn. Piłkarz postanowił więc zastąpić DJ Marcusa McGee.

Didżej nie miał jednak zamiaru wpuszczać Gerrarda za konsoletę. Świadkowie twierdzą, że pracownik klubu odepchnął piłkarza, a ten nie pozostał mu dłużny i z całej siły uderzył go łokciem w twarz. Reszty dopełnili już kamraci Gerrarda.

Po wygranym meczu z Newcastle (5:1) Gerrard wraz z paczką znajomych wybrał się do klubu Lounge Inn w Southport. W popularnym wśród piłkarzy lokalu pojawił się nowy didżej a muzyka, którą grał, kompletnie nie przypadła do gustu podopiecznemu Rafy Beniteza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj