Kapitan Liverpoolu stanął dziś przed sądem w angielskim Southport, oskarżony o udział w bójce i pobicie didżeja. Steven Gerrard nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i powiedział, że jest niewinny. Po opuszczeniu sądu, jak gdyby nigdy nic, piłkarz poszedł na trening.
w trakcie bójki do jakiej doszło dzień wcześniej przed barem w Southport pod Liverpoolem. Piłkarz świętował tam odniesione kilka godzin wcześniej zwycięstwo Liverpoolu nad Newcastle United 5:1. W meczu tym zdobył dwie bramki.
>>>Gerrard pobił didżeja, bo grał złą muzykę
O udział w bójce oskarżono także dwóch innych mężczyzn: Johna Dorana i Iana Smitha. Całej trójce może grozić kara do pięciu lat więzienia.
Poszkodowany didżej Marcus McGee po zajściu trafił do szpitala z obrażeniami twarzy. Przesłuchany przez policję jako sprawców zajścia wskazał m.in. Gerrarda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|