Jerzy Szczęsny (dyrektor Dolcanu i członek zarządu Piłkarskiej Ligi Polskiej): Jestem zszokowany tym, co pan Adamus wygaduje. Jakie kolana, jakie więzienie?! Przecież najwyraźniej jest on niezrównoważony psychicznie i wymyśla chore fantazje.
No pewnie, że będę bronił. Tą sprawą prokuratura musi się zająć z urzędu, bo przecież pan Adamus twierdzi, że zostały wobec niego użyte groźby karalne. Zobaczymy, jak będzie uzasadniał swoje zarzuty. Niezależnie od tego pozywam go do sądu. Nie pozwolę, by ktoś robił ze mnie bandziora.
>>>Zjazd PZPN - dużo dymu, zero ognia
A po co mam rozmawiać z wariatem? Spotkać to się możemy już tylko w sądzie. Reprezentuję Dolcan Ząbki i ktoś niezorientowany, słysząc jego oskarżenia może sobie pomyśleć, że może być w nich ziarno prawdy. Przecież z Ząbek niedaleko do Wołomina, a wiadomo jak Wołomin może się kojarzyć. Uważam, że pan Adamus wykorzystał to skojarzenie z premedytacją. Zrobił ze mnie Bin Ladena i nie mogę mu tego darować.
Nawet tak wydawać mu się nie mogło! Owszem, razem z Władysławem Szypułą i Jerzym Staroniem, którzy też działają we władzach PLP tłumaczyliśmy mu, że jako prezes wyprowadził z kasy 102 tysiące złotych i musi się z nich rozliczyć. Daliśmy mu na to siedem dni. Nie rozliczył się, dlatego jego dymisja stała się oczywistością. Normalna procedura. Zresztą sprawę sprzeniewierzenia pieniędzy należących do spółki pierwszoligowych klubów już zajęła się prokuratura.
To dziwne, bo oddał tylko 29 tysięcy złotych. A to nie stanowi większość z kwoty 102 tysięcy. Z tym rachunkami to też podejrzana sprawa, bo w listopadzie ich nie przedstawił, a teraz mówi, że jednak ma. Obudził się po dwóch miesiącach i krzyczy. Absurd.
Nie mam pojęcia, co on zastosował, ale wiem, że totalnie się ośmieszył. Zszargał moje dobre imię, ja przecież pracuję także z młodzieżą! I teraz wychodzę na gangstera, który ludziom strzela w kolana. A ja nawet nie wiem, jak się pistoletem posługiwać. Nawet w wojsku nie byłem, bo orzekli, że się nie nadaję.