Dziennik Gazeta Prawana logo

Maciej Nalepa ma dość Ukrainy

9 lutego 2009, 09:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wisła Kraków szuka bramkarza, który mógłby być solidnym konkurentem dla Mariusza Pawełka. Jednym z kandydatów jest zapomniany już nieco Maciej Nalepa. Bramkarz, który pięć lata temu w reprezentacji był pierwszym dublerem Jerzego Dudka - czytamy w DZIENNIKU.

W karierze Nalepy tyle samo było upadków co wzlotów. Ponad siedem lat temu ze Stali Stalowa Wola trafił do Karpat Lwów. Jego kariera rozwijała się znakomicie, ale do czasu. Bramkarz zbyt pochopnie podpisał bardzo długi kontrakt z ukraińskim klubem, a potem zaczęły go regularnie prześladować kontuzje. Obecnie Nalepa gra w ostatnim zespole ukraińskiej ekstraklasy - FK Charków.

"Rozmawiałem już z trenerem Wisły Maciejem Skorżą i dyrektorem sportowym Jackiem Bednarzem" - mówi DZIENNIKOWI Nalepa. "Mają rozmawiać z właścicielem FK na temat transferu. Jesteśmy niemal stuprocentowymi kandydatami do spadku. Tym bardziej, że w lidze tylko my i Dnipro Dniepropietrowsk nie robimy żadnych podchodów pod sędziów" - zdradza Nalepa.

Na Ukrainie kryzys ekonomiczny jest dużo bardziej odczuwalny niż w Polsce. Nalepa odczuł to na wysokości swojej pensji. " To nie jest mała kwota. Co gorsze, często nie mam co wysłać żonie, bo w Charkowie waluty zniknęły nie tylko z banków, ale nawet z kantorów. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby kupić gdzieś dolary, a przecież nie będę żonie posyłać hrywien, bo co ona z nimi w Polsce zrobi?" - opowiada zawodnik FK.

W Charkowie klub Nalepy nie ma zbyt wielu kibiców. Wszyscy wspierają Metalist - wicelidera ekstraklasy, odnoszącego w tym sezonie wielkie sukcesy w Pucharze UEFA. " Nie dziwne, że słabo idzie nam w lidze, skoro wszystkie mecze gramy na wyjeździe. Co ciekawe mogłem grać w Metaliście. Miron Markiewicz to mój były trener z Karpat. Bardzo mnie cenił. Kiedy w 2005 r. trafił do Metalista chciał mnie ściągnąć ze Lwowa. Właściciel Karpat Petro Dymiński nie zgodził się na transfer, bo nie lubił Markiewicza. <Maciej, on zarabiał przy każdym transferze. Okradał mnie> - tak Dymiński mi wytłumaczył dlaczego nie puścił mnie do Metalista. Kiedy grałem w Karpatach miałem przynajmniej jeszcze dwie dobre oferty. Ze Spartakiem Moskwa ustaliłem już warunki kontraktu. Drugą ofertę miałem z Malagi. Graliśmy z nimi sparing na zgrupowaniu w Hiszpanii. Zagrałem świetny mecz. Wszystko broniłem. Chcieli, żebym został u nich. Ale D Tak samo było z propozycjami z Polski. Wszystko odrzucał. Dlatego ucieszyłem się, że latem za jakieś stare długi oddał mnie do Charkowa" - opowiada Nalepa.

W nowym klubie Polak najpierw usiadł na ławce rezerwowych, ale po kilku kolejkach wywalczył miejsce w pierwszym składzie. "Niestety w dwóch ostatnich meczach jesieni nie zagrałem, bo doznałem kontuzji mięśnia przywodziciela. Teraz jestem zdrowy - po dwóch zgrupowaniach w Eupatorii i Jałcie nie boję się o formę. Mam już dosyć rozłąki z rodziną. Żona z synem mieszkają w Rzeszowie, ja tysiąc kilometrów od nich. Chciałbym wrócić do Polski. Jak nie teraz to latem. Kraków byłby idealnym miejscem do życia. Blisko do domu, dobrze znani mi trenerzy Skorża i Jacek Kazimierski, który prowadził mnie kiedyś w Karpatach" - kończy Nalepa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj