Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojciechowski: Nie ma brania pieniędzy za nic

9 lutego 2009, 09:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wojciechowski: Nie ma brania pieniędzy za nic
Inne
"Zawodnicy wiedzą już, że do klubu nie przychodzą, by tylko pokopać piłkę, ale muszą stworzyć widowisko. Tych, którzy nie wiedzieli, odesłałem do rezerw" - mówi DZIENNIKOWI Józef Wojciechowski. Prezes Polonii Warszawa opowiedział o swojej filozofii zarządzania klubem.

Józef Wojciechowski: Tak, jak wszystkie inne firmy w Polsce. Ale już nie z takimi rzeczami się mierzyłem, więc na pewno sobie poradzę. Zapewniam, że Polonia na pewno tego kryzysu nie odczuje.

Mieliśmy konkretną ofertę z Sunderlandu, który oferował za niego 2 mln euro. A Jodłowiec nawet nie chciał pojechać na testy. Krnąbrny góral stwierdził, że chce poczekać do lata. Proszę bardzo, tylko że wtedy mogą już go nie chcieć.

Jak to nie widać? Przecież byliśmy mistrzami jesieni. Teraz Polonia jest nieźle zarządzana. Zawodnicy wiedzą już, że do klubu nie przychodzą by tylko pokopać piłkę, ale muszą stworzyć widowisko. Tych, którzy chcieli tylko pokopać, odesłałem do czwartoligowych rezerw. Udowodniłem im, że u mnie nie ma taryfy ulgowej i brania pieniędzy za nic.

Robię to, co uważam za słuszne. Nie lubię być pouczany przez prasę, jak mam postępować. Wyniki są dobre, co oznacza, że dobrze postępuję.

Nie ma możliwości, by jakiś pracownik klubu nie dostał pensji. Natomiast my mówimy o czwartoligowej drużynie, która w zasadzie jest amatorska. A w takiej gra się dla zabawy, a nie pieniędzy. Wspomniani zawodnicy nie chcieli awansować do ekstraklasy, nie mieli żadnych ambicji, dlatego po sezonie dostali wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów. Ale żaden z nich nie skorzystał z tej propozycji, bo liczyli, że wciąż będą dostawać wysokie pensje. Czy to jest fair, że taki Piechna, który w poprzednich klubach nie strzelał goli, nagle dostaje kontrakt gwarantujący mu 20 tysięcy złotych miesięcznie przez trzy lata?

Nieprawda. Nie byłem wtedy prezesem, nie byłem nawet w zarządzie klubu. Oczywiście miałem wpływ na zatrudnienie piłkarzy, ale myślałem, że trener Wdowczyk jest uczciwym człowiekiem i mogę zostawić mu wolną rękę w doborze zawodników. Życie pokazało, że jest inaczej, bo pan Wdowczyk zaczął sprowadzać swoich ludzi. Posadził na ławce Majdana, który jest bardzo dobrym bramkarzem, a do bramki wstawił Liberdę, który zawalił nam dwa mecze!

Tak, między innymi dlatego, ale to nie jedyny powód. Przez kilka tygodni prezesem był Grzegorz Ślak, który zdążył narobić bałaganu. Pożyczył na przykład z kasy klubu 200 tysięcy złotych Piotrowi Świerczewskiemu, by ten zapłacił kaucję po aferze w Mielnie. To się nadaje do prokuratury!

Nie rozmawiajmy o tych nieudacznikach, którzy doprowadzili do tego, że nie awansowaliśmy do ekstraklasy. Gilewicz nie ma nic wspólnego z Polonią, która jest dzisiaj, więc nie rozumiem, po co w ogóle się na ten temat wypowiada. Nie będę komentował słów tego człowieka, on dla mnie nie istnieje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj