Szykuję temu panu dwa procesy – o zniesławienie i oszustwo. Zarzuty dotyczące kasyna to jakaś bzdura. Ostatni raz w kasynie byłem jakiś rok temu. Wszedłem
na chwilę, nawet nie grałem. A wcześniejszy kontakt z tym miejscem miałem może jakieś osiem lat temu. To wszystko. Wojciechowski nigdy nie będzie w stanie udowodnić mi, że kiedykolwiek
widział mnie w kasynie.
Od dłuższego czasu nie dostaję pensji w pełnej wysokości. Otrzymuję teraz niecałe dziewięćset złotych miesięcznie. To kpina, bo nawet młodzi piłkarze Polonii mający po 19 lat dostają
2-3 tysiące złotych, a ci najlepsi nawet 20-30 tysięcy. A ja mam dostawać niecały tysiąc złotych?
A z czego mam zwrócić? Owszem, klub ma prawo żądać ode mnie zwrotu pożyczki, ale ja mam prawo także upomnieć się o swoje pieniądze. Dostanę swoje pieniądze, Wojciechowski dostanie swoje.
Żaden problem. Nawet proponowałem to na piśmie, ale nie znalazł się w Polonii żaden kompetentny człowiek, który by mi odpowiedział. Nikogo nie stać było na to, by choć do mnie zadzwonić.
Do klubu wysłałem w sumie cztery pisma, a otrzymałem w odpowiedzi jedno, że zostałem ukarany kwotą dziesięciu tysięcy za wydarzenia w Mielnie. Gdzie tu jest logika? To nie pierwsza sprawa, w
której pan Wojciechowski oszukuje piłkarzy. Z tego co wiem toczą się przeciwko niemu już dwie sprawy. Dla mnie ten człowiek jest zwykłym oszustem!
Dokładnie tego nie przeliczałem, ale grubo ponad dwieście tysięcy. Złożyłem wniosek do wydziału gier PZPN o rozwiązanie kontraktu z winy klubu z powodu niezapewnienia mi odpowiednich
warunków do gry i treningów. Rozprawa odbędzie się dziś popołudniu. Ciekaw jestem jakie racjonalne argumenty klub będzie miał na swoją obronę.
Wojciechowski wciska wszystkim kit. Gdyby tylko trener mógł, wystawiłby mnie chociażby w meczu Pucharu Ekstraklasy. Ale nie mógł, bo Wojciechowski mu zabronił. To jest śmieszny człowiek,
opowiada na około jak to on jest wspaniały i jak wspaniale rządzi w klubie. Jak on na przykład może nazywać Radka Gilewicza nieudacznikiem? Jak może tak mówić o człowieku, który strzelił
blisko sto bramek w lidze austriackiej. I on mu zarzuca, że ten mu przeszkadzał, kiedy drużyna walczyła o wejście do ekstraklasy? Gilewicz to bardzo inteligentny człowiek i na pewno pomógłby
mu w zbudowaniu solidnego klubu, ale Wojciechowski uznał, że sam tego dokona, choć nie ma o tym zielonego pojęcia.
Hmm... No to ja z tego nieźle zarządzanego klubu chcę odejść.
Mam swoje zdanie na ten temat, ale publicznie nie będę tego mówił.