Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeleń: Ten mecz to jakiś koszmar

29 marca 2009, 16:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeleń: Ten mecz to jakiś koszmar
Inne
Ireneusz Jeleń jest załamany przegraną Polski z Irlandią Północną. "Dla mnie ten mecz był tragiczny. Nie wiem, jak mogliśmy popełnić tyle błędów? Nie sztuką było zdobyć gola po tak świetnym podaniu, które dostałem od Rogera. Nie miałem innego wyjścia, tylko trafić w bramkę" - mówi DZIENNIKOWI napastnik reprezentacji Polski. "Eliminacje na pewno nie są jednak przegrane" - dodaje.

Jak można być zadowolonym po takim meczu? Popełniliśmy mnóstwo głupich błędów. Boję się, że jeszcze długo będziemy za nie płacić.

Bardzo chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Strasznie się starałem, ale powtórzę jeszcze raz, dla mnie ten mecz był tragiczny. Nie wiem, jak mogliśmy popełnić tyle błędów? Nie sztuką było zdobyć gola po tak świetnym podaniu, które dostałem od Rogera. Nie miałem innego wyjścia, tylko trafić w bramkę.

Od razu na początku meczu wszystko nam się zawaliło. Dostaliśmy gola z kontry i nie za bardzo wiedzieliśmy, jak to się stało, bo w sumie wydawało się, że kontrolujemy grę. Potem wyrównałem i zdawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, bo znów mieliśmy inicjatywę. Okazało się jednak, że sytuacja w ogóle nie jest opanowana. Trzeci gol dobił nas ostatecznie. Nie wiem, jak do tego doszło. Po przerwie wyszliśmy na boisko zdekoncentrowani. Nie było w nas woli walki. Akcje konstruowaliśmy w sennym tempie.

Fatalnie, ale wiedzieliśmy, że będą takie, a nie inne warunki do gry. Narzekanie na boisko to byłaby zbyt łatwa wymówka. Myśleliśmy, że damy radę. Boisko okazało się jednak katastrofalne. Nie mogliśmy grać, tak jak sobie założyliśmy, czyli przetrzymywać piłki i spokojnie konstruować akcji. Irlanczykom było łatwiej. Oni lubią takie warunki, więc grali swoje: długa piłka do przodu i walka. Trzeci gol to był nasz straszny błąd. Trener przed meczem przestrzegał nas, żeby nie podawać do Artura, bo boisko jest nierówne i nie wiadomo, co się może zdarzyć. Niestety stało się tak, jak nie powinno...

Na pewno nie. Na szczęście grupa jest bardzo wyrównana. Nie możemy się załamać, tylko musimy walczyć dalej, bo każdy każdemu może tu urwać punkty. Nie zdaliśmy egzaminu w Belfaście, ale przed nami jeszcze kolejne mecze, a już w środę San Marino. Czyli spotkanie, po którym możemy awansować w tabeli.

Rzeczywiście, to jest jakiś powód do zadowolenia, bo wiosną trafiam bardzo regularnie. Ale ja przyjechałem na kadrę, żeby wygrać ten mecz. Naprawdę chciałem tego z całego serca. Starałem się, ale napastnikowi ciężko jest coś zdziałać, kiedy nie dostaje dobrych podań.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj