Euzebiusz Smolarek jest najbardziej obrażalskim piłkarzem reprezentacji Polski. Jako jedyny kadrowicz po pierwszym golu strzelonym San Marino nie podbiegł do Leo Beenhakkera. "Nie zrobiłem tego, bo nie chciałem się zmęczyć" - głupio tłumaczy się Ebi, ale i tak wiadomo, że był zły na trenera, bo ten wysłał go na trybuny w Belfaście.
Smolarek zapewnia jednak, że nie jest skonfliktowany z Beenhakkerem. ", bo nie ma między nami żadnych nieporozumień" - wskazuje.
"Mam z Beenhakkerem normalny kontakt. Przecież spokojnie trenowałem przed tym spotkaniem, nie zachowywałem się jak gbur i nie wyjechałem wcześniej ze zgrupowania" - dodał Smolarek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|