Dziennik Gazeta Prawana logo

"Przecież nie usiądę i się nie popłaczę"

13 maja 2009, 20:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Przecież nie usiądę i się nie popłaczę"
Inne
"Liga po prostu się bardzo w tym roku wyrównała. Trochę z naszej winy, bo kilka razy zgubiliśmy punkty. Zawodziła nas przede wszystkim skuteczność" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Brożek. Piłkarz Wisły czeka na powołanie do kadry, ale zastanawia się, czy przypadkiem nie pasuje Beenhakkerowi do koncepcji.

Przede wszystkim nikomu źle nie życzę. To w ogóle nie jest moja sprawa, co się z Kubą dzieje. A o powołaniach decyduje tylko trener. Jeżeli w zaistniałej sytuacji zdecyduje się po mnie sięgnąć, będę bardzo szczęśliwy. Jeżeli mimo wszystko nie, to trudno.

Nie mi to oceniać. Swoje powiedziałem.

Bez przesady. Nie jestem ani zrezygnowany, ani zrozpaczony. Na razie moje powołanie do kadry to tylko fakt medialny. Dziennikarze o tym piszą i nic. Być może nie pasuję trenerowi Leo Beenhakkerowi do koncepcji, być może uznał, że nie jestem w optymalnej formie. Nie wiem. Dla mnie granie w reprezentacji Polski jest największym zaszczytem, ale jeżeli nie zostanę zaproszony, to przecież nie usiądę gdzieś i nie będę płakał.

Bardzo sporadycznie ostatnimi czasy gram na lewej pomocy.

Wiadomo, że runda jesienna jest dłuższa, jest więcej meczów do rozegrania. Nie mnie to oceniać, o którym okresie mówił trener. Na wiosnę jednak 90 procent meczów rozegrałem na lewej obronie i gdybym dziś miał określić swoją pozycję, bez wahania bym powiedział, że jestem lewym defensorem.

Na pewno mogę grać o wiele lepiej. Nie mam wątpliwości. Muszę zdecydowanie poprawić swoje zaangażowanie w akcje ofensywne. A co do koncepcji, to selekcjoner ogląda mecze i sam wyciąga wnioski.

Nie.

Musimy wygrać wszystkie trzy mecze, które zostały o końca, w tym dwa bardzo ciężkie wyjazdy: z Lechią i ŁKS. Moim zdaniem mecz w Łodzi będzie kluczowym i wiele się wówczas rozstrzygnie. To może być trudniejsze spotkanie niż z Legią w Krakowie. Warszawianie bowiem próbowali atakować, nie tylko się bronili. Natomiast ŁKS z pewnością stanie w dziesięciu w polu karnym i czekać będą tylko na kontry. Takie mecze są szalenie niewygodne.

Nie, skądże. W ŁKS na wypożyczeniu byliśmy z Pawłem, mając po 18 lat, czyli już osiem lat temu. I to też bardzo krótko, zaledwie trzy miesiące, a ten epizod nie był specjalnie udany dla żadnego z nas. Niemiłe rzeczy wypieram z pamięci, więc szczerze mówiąc, nawet już nie pamiętam, że byliśmy zawodnikami ŁKS.

Nie ma co ukrywać, że tamto spotkanie było dość słabe. Obie drużyny nie zagrały na takim poziomie, na jakim potrafią. Dla nas najważniejsze jednak było zwycięstwo i to się nam udało. A co do słabości mistrza to nie zgadzam się z tą opinią. Liga po prostu się bardzo w tym roku wyrównała. Trochę z naszej winy, bo kilka razy zgubiliśmy punkty. Zawodziła nas przede wszystkim skuteczność. W zeszłym sezonie zdobyliśmy tytuł, mając 12 punktów przewagi nad resztą i trochę wydawało nam się, że i teraz tak się uda.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj