Dziennik Gazeta Prawana logo

Dla Polaków zostali tylko średniacy

12 sierpnia 2009, 09:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzisiaj Estonia zmierzy się towarzysko z Brazylią, a Macedonia z Hiszpanią. Nie tak dawno temu nasi grupowi rywale grali z Włochami (Irlandia Płn.), Anglią (Słowacja, Słowenia, Czechy), czy Chorwacją (Słowenia). My rywali w ciągu ostatnich dwóch lat mieliśmy co najwyżej niezłych - i to bardzo rzadko. Nie posiadamy - mówiąc delikatnie - odpowiedniej siły przebicia. Leo Beenhakkera zaczęło to irytować.

"Oczywiście, że Leo zawsze woli grać z najlepszymi. To pytanie nie do nas, tylko do PZPN i Sportfive" - rozkłada ręce Jan De Zeeuw, menedżer kadry. - "Oni takie rzeczy organizują. Przychodzą do nas z propozycjami meczów, a my tylko zgłaszamy jakieś uwagi i je akceptujemy. Z jakim propozycjami przyszli ostatnio? No, Grecja…"

"Estończycy pewnie zapłacili Brazylijczykom 2 mln dolarów. Niemcy na dzień dobry żądają 800 tys. dolarów za wizytę. Do tego chcą praw do transmisji telewizyjnych w swoim kraju plus hotel pięciogwiazdkowy, plus jeszcze pokrycie kosztów 50-osobowej delegacji w klasie biznes. I to jest standard" - mówi nam Michał Listkiewicz, były prezes PZPN. - "Aby więc wyjść na swoje, trzeba by drogo sprzedać bilety i prawa telewizyjne na polskim rynku, zdobyć sponsorów i jeszcze mieć komplet na stadionie".

Tylko na jakim stadionie? "Kilka tygodni temu mieliśmy problem ze znalezieniem obiektu, na którym moglibyśmy grać mecz o punkty" - wzdycha De Zeeuw. "Pewnie, że chcielibyśmy mierzyć się z Brazylią, ale gdzie ją zaprosimy? Do Szczecina, Bydgoszczy? A może do Wronek?"

Inna kwestia, że ani Estonia, ani Macedonia nie mają wielkich, ślicznych stadionów. Białoruś zresztą też, a naszym sąsiadom udało się zaprosić niedawno i Niemców, i Argentyńczyków. " Czasami przydaje się też polityka. Na Białorusi na przykład pan prezydent Łukaszenka da na taki cel trochę pieniędzy z państwowej kasy. Będzie święto, rozrywka dla ludu i przy okazji reklama przywódcy" - twierdzi Listkiewicz. "Są też prywatni sponsorzy, jak w Macedonii czy na Węgrzech. Tam na przykład przyjechała Brazylia, Milan i Real. Ale jedyną rolą węgierskiej federacji było wystawienie drużyny. Resztą, czyli wynajęciem stadionu czy sprzedażą praw telewizyjnych, zajmowały się prywatne firmy" - dodaje.

Cóż, jest też inna możliwość - Brazylia zaprasza nas. Albo Anglia. Piłkarze nabierają doświadczenia w starciu z najlepszymi, nasi ligowcy przekonują się, że na Wembley też można pobiec z piłką do przodu. " A przy okazji i skonsumowali cały komercyjny tort" - powiedział Listkiewicz.

Słowacy wykonali dyplomatyczny majstersztyk. Bo wielkie federacje naprawdę muszą mieć interes w tym, aby grać z maluczkimi bez żadnej finansowej rekompensaty. " Pamiętam, jak Holandia pojechała na mecze do Afryki. Chodziło o kontrakty handlowe. Dzięki kadrze Holendrzy też chcieli robić interesy w Chinach" - opowiada nam De Zeeuw.

Czy warto walczyć o mecze z najlepszymi? Sugeruje, aby poczekać na inauguracje nowych stadionów w Warszawie czy Wrocławiu. Ale Słowacy grali z Anglikami nie po to, aby sobie pobiegać wśród gwiazd, na oczach polityków. Tylko po to, aby trzy dni później bez kompleksów ograć Czechów w eliminacjach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj